Czy jak płacę kartą płatniczą za produkt w sklepie za pośrednictwem np. PayU, to mogę korzystać z chargebacku w razie konfliktu ze sprzedawcą? Bo w zasadzie usługa "kartowa" pomiędzy mną a pośrednikiem została zrealizowana prawidłowo i pewnie co się dalej działo takiego MasterCarda nie obchodzi?
@MichaelT128: Nie jest to w całości prawda. Uczestnictwo pośrednika w całym procesie może sporo zaburzyć w zależości od jego roli. Przykładowo, podpinając swoją własną kartę do Curve i płacąc Curve nie możemy ze swoim bankiem wszczynać reklamacji; usługa kartowa między twoim bankiem -> curve została wykonana poprawnie i spór jest bezzasadany. Natomiast co stało się z transakcją Curve(do której użyto karty wydanej prze nich) -> Akceptant(sprzedawca) to już inna bajka.
Około 9 miesięcy temu moje poprzednie konto (annako) zostało zbanowane permanentnie na wykopie. Z tego powodu musiałam założyć obecne konto. Bo na poprzednim po zalogowaniu i wejściu na profil pojawia się komunikat: "Użytkownik zbanowany permanentnie za konto zawieszone do wyjaśnienia, podejrzenie przejęcia dostępu do konta". Zdaje się, że było to w czasie gdy ktoś włamywał się na konta na wykopie. Pomimo tego, że niedługo po tym jak wyszła ta sprawa zmieniłam hasło,
Największe portale w Polsce od ponad miesiąca mają dodany plik ads.txt mówiący kto może umieszczać reklamy w danym serwisie. Wykop umieścił ten plik niedawno - w ciągu ostatnich kilku dni. Czyli ponad miesiąc od ogłoszenia przez Google, że korzysta z tej konfiguracji. Rozumiem, że naprawa tagów czy wyszukiwarki bezpośrednio się nie przekłada na zarobki. Ale portal utrzymujący się z reklam powinien być na bieżąco z trendami w tej branży. Czemu oni mają
Może mi ktoś wytłumaczyć rynek reklamy internetowe w Polsce?
W AdSense stawki za 1000 wyświetleń reklam są w Polsce rzędu 50 groszy. Podobno Google dzieli się zarobkiem z partnerami tak, że 2/3 idzie dla partnera.
Ale poza Googlem, można kupić reklamy w polskich agencjach/portalach. Tam stawki za wyświetlenie banera tysiąc razy są w zakresie 50-200 zł. Nawet z rabatem za chorom córkę, stawki te są rząd wielkości większe od tego co oferuje Google.
Już myślałam, że Aviva to cwaniaki co nie pozwalają na swojej stronie wyszukiwać formularza rezygnacji z ubezpieczenia. Ale okazuje się, że to tylko partacze, bo ich wyszukiwarka nic nie zwraca nawet na takie hasła jak "ubezpieczenie", "inwestycje" czy "emerytura". A może po prostu zabrakło hajsu na wyszukiwarkę, bo trzeba było opłacić Korzuchowską?
#chargeback #pytanie