Nie wiem w sumie co o sobie myśleć. Od dłuższego czasu (lata) wycofuję się z życia uczuciowego. Nie szukam sobie nikogo, nie zależy mi na tym, robię to świadomie. Mimo to czuję pewien rodzaj dyskomfortu.
Postrzegam się jako człowieka z bardzo niewielką ilością zalet. W niczym, co robię nie jestem wystarczająco dobry, nic nie cieszy mnie szczerze, nie potrafię znaleźć celu w swoim życiu. Jestem człowiekiem, który woli postrzegać świat statystycznie, akceptować fakty.
@Czesterek: Zawodowo w zasadzie niczym konkretnym. Pracuję zazwyczaj w wakacje, bo ciężko połączyć mój kierunek studiów z pracą (kwestie czasowe). Interesuję się w sumie wszystkim po trochu, ale jak pisałem w poście: głównie nauki ścisłe, muzyka i kinematografia.
@TerapeutAnon: CS był dobry mw do 2019. Teraz nie dość, że rynek przedmiotów to jakiś żart, to społeczność strasznie się zmieniła. Gdzie nie wejdziesz, to grają jakieś dzieci. Ehhh. Piękne czasy 1.6 i grania z ziomeczkami po nocach już nigdy nie wrócą.
@TerapeutAnon: Nie aspołeczność, tylko brak rozmawiania. Jak z nikim nie gadasz, to się nie dziw, że nie umiesz rozmowy podtrzymać. Ograniczanie się do wąskiej grupy rozmówców działa tak samo.
Wsiadłem dzisiaj do pociągu i zobaczyłem laskę o wiele atrakcyjniejszą od typa z którym była. Nie mogłem w to uwierzyć i myślałem, że to sen, ale po chwili usłyszałem z ich ust wschodni język.