Nie wiem w sumie co o sobie myśleć. Od dłuższego czasu (lata) wycofuję się z życia uczuciowego. Nie szukam sobie nikogo, nie zależy mi na tym, robię to świadomie. Mimo to czuję pewien rodzaj dyskomfortu.
Postrzegam się jako człowieka z bardzo niewielką ilością zalet. W niczym, co robię nie jestem wystarczająco dobry, nic nie cieszy mnie szczerze, nie potrafię znaleźć celu w swoim życiu. Jestem człowiekiem, który woli postrzegać świat statystycznie, akceptować fakty.
@Xamber: no wyklop z pewnością Ci pomoże :) Tak, wizyta u psychologa, czy nawet psychiatry, przyniesie Ci jakąś tam diagnozę, przynajmniej będziesz wiedział do ilu szufladek Cię zaklasyfikują. Pamiętaj, że z biegiem czasu ludzie się zmieniają, chociażby dlatego że się starzeją - nie tylko fizycznie, psychicznie też. Wiem po sobie, że część rzeczy człowieka zwyczajnie męczy, chociażby noszenie masek wśród ludzi.
@Xamber większość z normictwa lubi przede wszystkim gadać o tym co ich spotyka, czyli jakieś imprezy, ruchanie, co się wydarzyło w robocie i inne bzdety. Analizowanie czegokolwiek innego ich potwornie nudzi.
@visas: Sporo tematów w zasadzie. Od typowo nerdowskich pokroju matematyki, chemii wyższych lotów, czy podstaw psychologii przez totalne pierdoły jak filmy, czy muzyka. Problem może leży w tym, że nie śledzę dzisiejszej kultury masowej typu famemma, czy inne influencerskie perypetie.
Komentarz usunięty przez moderatora