O Boże jak kisne. Przechodziłem koło przystanku na którym stała pani Karyna ze swoim łysym chłopaczkiem Sebastianem i dwójką dzieci.
Bohaterka historii rozmawiała z kimś przez telefon, żegnała się parę razy mówiąc „no dobra papa kochanie całuski buziaczki”. Rozłączyła się i dodała „S--------j suko ułana”.
Przed chwilą: zbiłam lampę, zalałam łóżko herbatą (a miałam świeżą pościel założoną 15min przed wydarzeniem), zalałam laptopa, nadepnęłam na szkło którego nie zauważyłam, zbiłam nowy kubek, wyłamałam klawisz "R".
serio xD
dzieki tobie zaczalem tez to uprawiac moze zostane gigachadem