O Boże jak kisne. Przechodziłem koło przystanku na którym stała pani Karyna ze swoim łysym chłopaczkiem Sebastianem i dwójką dzieci.
Bohaterka historii rozmawiała z kimś przez telefon, żegnała się parę razy mówiąc „no dobra papa kochanie całuski buziaczki”. Rozłączyła się i dodała „S--------j suko ułana”.
serio xD
dzieki tobie zaczalem tez to uprawiac moze zostane gigachadem