Wpadłem dziś sobie do PUP. Krótka sprawa. Zajeżdżam na parking przed urzędem (zawsze zawalony samochodami). Patrzę, a buda, w której siedziała miła Pani sprzedająca bileciki, zamknięta na cztery spusty. Stoją za to powbijane w piach parkomaty przy, których kręci się dzadek wbity w o trzy rozmiary za duży kombinezon ochrony. - Panie co tu? Parking czynny? - Czynny tylko domek zamknęli. Teraz się płaci w maszynie. - A ta pani co tu robiła, to co? -
Idę se do sklepiku osiedlowego z byle czym po kabla jack jack 3,5mm. Patrzę a tu se proboszcz przy ladzie stoi xD Podał mi ziomek rękę, chyba jej nie umyję :0
a może by tak raz iść spać o ludzkiej godzinie, wstać, zrobić śniadanie, wypić coś ciepłego na spokojnie zawsze wszystko w biegu, a do pracy na głodzie, gdzie za kawę muszę płacić ( ͡°ʖ̯͡°)
Jest oferta pracy, spełniam wszystkie wymogi itd, nie wymagają doświadczenia (nie mam doświadczenia), aplikowałem a nie dostałem wciąż odpowiedzi. Jest sens żeby iść osobiście do siedziby firmy i tam próbować osobiście ? Pierwszy raz aplikowałem bodajże w połowie lutego, a ogłoszenie na to samo stanowsiko jest odświeżane co pare tygodni. #praca
Zajeżdżam na parking przed urzędem (zawsze zawalony samochodami). Patrzę, a buda, w której siedziała miła Pani sprzedająca bileciki, zamknięta na cztery spusty. Stoją za to powbijane w piach parkomaty przy, których kręci się dzadek wbity w o trzy rozmiary za duży kombinezon ochrony.
- Panie co tu? Parking czynny?
- Czynny tylko domek zamknęli. Teraz się płaci w maszynie.
- A ta pani co tu robiła, to co?
-