Cholera... popełniłem niezłe faux pas. ;D Znajoma chciała zjeść w wegańskiej knajpie, więc wybraliśmy się w kilka osób (ja głównie z ciekawości, bo jestem dumnym mięsożercą). Po pojawieniu się na miejscu kilka z przebywających tam osób zaczęło mnie mordować wzrokiem. Dopiero po paru minutach zorientowałem się, że przecież mam na sobie skórzaną kurtkę i jestem tam wrogiem publicznym numer 1. :D
@rss: weź, proszę cie. a buty wszyscy mieli z plastiku? ja bym się chyba zaczął smiać i opowiadać, że u znajomego na wsi mam własne 10 prosiaków i co kwartał szlachtuje jednego.