oglądałem w tvp info jakiegoś redaktorka, który się odpalił, że Polacy to debile, bo zagłosowali na antykandydata, który "prawdopodobnie" jest sutenerem.
jak to: prawdopodobnie? jest wieczór wyborczy, a on mówi "prawdopodobnie"?
kurde obejrzałem wczoraj mission impossible i jest mi strasznie smutno że takie słabe wyszło zakończenie całej serii, którą uwielbiałem od najmłodszych lat i która dała mi sporo przyjemności.
ostatnia część jest chyba tylko nieco lepsza od słabo ocenianej dwójki. i nawet nie chodzi o to że Cruise się zestarzał, bo fizycznie dałby radę, tylko film jest kompletnie pozbawiony scenariusza.
najpierw przywoływanie wszystkich poprzednich części, a potem łopatologiczne przypominanie widzowi
dzisiaj przeżyłem prawdziwą incepcję. dokładnie taką jak w filmie.
otóż spałem dziś w hotelu. obudziłem się o 8:00 ale nie byłem jeszcze wyspany, a doba hotelowa kończyła się o 12:00, więc postanowiłem się jeszcze przespać.
czemu w niektórych polskich jadłodajniach, jak zamawiasz 'stek' to dostajesz mieloną kulkę a nie to, czego bym się spodziewał, czyli płaski jednorodny kawał mięsa
mircy, czym wypełnić taką szczelinę przy podłodze? nie mam tu listwy bo ma iść zabudowa (szafki), ale źle będę się czuł wiedząc, że za szafkami miałoby być coś takiego.
patrząc na wpisy, tiktoki i rolki po #debata, to jednak stwierdzam, że nie było jednego wyraźnego zwycięzcy.
a efekt tego jest taki, że wyborcy po prostu jeszcze głębiej okopali się na swoich pozycjach.
i odpowiednio do swoich gustów widzą czarno na białym, że wygrał Braun, Mentzen, Trzaskowski, Nawrocki, Biejat, Zandberg itd., a wszyscy pozostali oczywiście się skompromitowali.
wydaje mi się więc, że znaczących przepływów elektoratu chyba nie będzie
jak to: prawdopodobnie? jest wieczór wyborczy, a on mówi "prawdopodobnie"?