Czekajcie, czyli istnieją ludzie, którzy zapłacili 100 zł, żeby obejrzeć sklejkę teledysków polskiego rapera (i nie mogą obejrzeć nawet tego drugi raz), a teraz tłumaczą, że było warto - i że byli uczestnikami niesamowitych artystycznych doznań? Czy się mylę i to było na żywo transmitowane w jakimś studiu jako performance na żywo? Bo jeżeli to jednak ta druga opcja, no to mniejsza beka, i trochę zwracam honor, ale nadal to dla mnie
Czekajcie, czyli istnieją ludzie, którzy zapłacili za oglądanie pojazdów które przez kilkadziesiąt okrążeń jeżdżą w kółko? A potem tłumaczą, że było warto bo Max znowu wygrał i byli świadkami wielkich emocji? Abstrakcyjne to w sumie. Do czego jest gotowy zwykły, szary człowiek, żeby usprawiedliwiać takie dojenie w wykonaniu multimilardowych koncernów, chore czasy.
Prostytuowanie się w internecie jest o tyle gorsze od klasycznego, że zdjęcia, filmiki i rozmowy będą już na zawsze uwiecznione na jednym z lustrzanych serwerów.
Być może nie dochodzi do kontaktu fizycznego i nie jest to tak uwłaczające, a pieniądze można zarobić szybciej i łatwiej, ale poczucie wstydu będzie towarzyszyć do końca życia, zwłaszcza jak kiedyś ktoś przypadkiem znajdzie takie materiały i dowie się do kogo należały.