#anonimowemirkowyznania
Powoli zaczynam się martwić, że czeka mnie starokawalerstwo. Skończyłem pierwszy rok studiów (chociaż miałem obsuwę i właściwie powinienem kończyć drugi) i moje życie towarzyskie (z wyjątkiem grupy znajomych z liceum, których mogę policzyć na palcach jednej dłoni) praktycznie nie istnieje. Nawet za bardzo mi to nie przeszkadza, w tym momencie jest mi całkiem dobrze ze mną samym, ale wizja samotnego życia i braku potomstwa nieco mnie martwi (dziewczyny nie mam i nigdy nie miałem).
Mam całkiem uporządkowane i powtarzalne życie - wstanie z łóżka, śniadanie, mycie zębów, poranna modlitwa, ubranie się, 40 pompek i plank, chwilę posiedzieć w domu i na uczelnię. Moje obecne studia nie są ciężkie, mam około 20 godzin zajęć w tygodniu, więc raczej się nie przemęczam. Wracam do domu i zwykle siedzę do wieczora w domu, często przy komputerze (chociaż, jeśli mam jakąś ciekawą książkę do przeczytania, to mogę leżeć w łóżku i czytać). Raz w tygodniu wychodzę na basen, dwukrotnie podciągać się na drążku, w niedziele i święta do kościoła.
Ludzi na uczelni kojarzę głównie z widzenia, kilkanaście osób znam nieco lepiej, ale ciężko nazwać mnie osobą towarzyską. Psycholog zdiagnozował mnie jako osobę skrajnie introwertyczną i umiarkowanie neurotyczną (nie mam problemów psychicznych, a te wizyty były powiązane z próbą dostania się do mundurówki, niestety nieudaną). Tak, pewnie jestem neurotykiem. Niepokój jest moim stałym towarzyszem, chyba zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Moje zdolności interpersonalne są dość ograniczone i czasami mam wrażenie, że ludzie w kontakcie ze mną odczuwają pewien dyskomfort, ale nie mam problemów z codziennym funkcjonowaniem w społeczeństwie.
Powoli zaczynam się martwić, że czeka mnie starokawalerstwo. Skończyłem pierwszy rok studiów (chociaż miałem obsuwę i właściwie powinienem kończyć drugi) i moje życie towarzyskie (z wyjątkiem grupy znajomych z liceum, których mogę policzyć na palcach jednej dłoni) praktycznie nie istnieje. Nawet za bardzo mi to nie przeszkadza, w tym momencie jest mi całkiem dobrze ze mną samym, ale wizja samotnego życia i braku potomstwa nieco mnie martwi (dziewczyny nie mam i nigdy nie miałem).
Mam całkiem uporządkowane i powtarzalne życie - wstanie z łóżka, śniadanie, mycie zębów, poranna modlitwa, ubranie się, 40 pompek i plank, chwilę posiedzieć w domu i na uczelnię. Moje obecne studia nie są ciężkie, mam około 20 godzin zajęć w tygodniu, więc raczej się nie przemęczam. Wracam do domu i zwykle siedzę do wieczora w domu, często przy komputerze (chociaż, jeśli mam jakąś ciekawą książkę do przeczytania, to mogę leżeć w łóżku i czytać). Raz w tygodniu wychodzę na basen, dwukrotnie podciągać się na drążku, w niedziele i święta do kościoła.
Ludzi na uczelni kojarzę głównie z widzenia, kilkanaście osób znam nieco lepiej, ale ciężko nazwać mnie osobą towarzyską. Psycholog zdiagnozował mnie jako osobę skrajnie introwertyczną i umiarkowanie neurotyczną (nie mam problemów psychicznych, a te wizyty były powiązane z próbą dostania się do mundurówki, niestety nieudaną). Tak, pewnie jestem neurotykiem. Niepokój jest moim stałym towarzyszem, chyba zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Moje zdolności interpersonalne są dość ograniczone i czasami mam wrażenie, że ludzie w kontakcie ze mną odczuwają pewien dyskomfort, ale nie mam problemów z codziennym funkcjonowaniem w społeczeństwie.













#oswiadczenie #samochody #motoryzacja
źródło: comment_gwNExb1h7gVkmJkpSY4N6b4J5nAYoKiF.jpg
Pobierz