Krystian znalazł ostateczny argument kończący wszystkie kłótnie:
KAJA GDYBY COŚ ZE MNĄ BYŁO NIE TAK JAK TWIERDZISZ, TO BY LUDZIE SIĘ ZE MNOM NIE ZADAWALI
ergo: jestem idealny, bo pies jeszcze je karmę z moich rąk, a rodzice jeszcze mnie nie wydziedziczyli. Bo brat nawet za bardzo z nim nie gada, a świadek to ewidentnie sobie z gościa robi jaja.
#slubodpierwszegowejrzenia
KAJA GDYBY COŚ ZE MNĄ BYŁO NIE TAK JAK TWIERDZISZ, TO BY LUDZIE SIĘ ZE MNOM NIE ZADAWALI
ergo: jestem idealny, bo pies jeszcze je karmę z moich rąk, a rodzice jeszcze mnie nie wydziedziczyli. Bo brat nawet za bardzo z nim nie gada, a świadek to ewidentnie sobie z gościa robi jaja.
#slubodpierwszegowejrzenia







Sekwencja zdarzeń pewnie była taka:
1. Inpost wysprzęglił się świadkowi, że będzie musiał kitrać się ze szlugami, będąc nieświadomy że są kamery za winklem i wszystko elegancko bedzie słychać
2. W setkach wypytują go o nałogi drążąc temat tak, by nie domyślił się że mają na niego białko. On zaprzecza oczywiście, że ukrywa jaranie przed Kasią.
3. Drążą temat szlugów z jego żoną. Ta nie potrzebuje info od produkcji,