Obejrzałem sobie film "Mniej obcy", o historii Jana Borysewicza, z polecenia tagowicza. Mi akurat granie gitarowe jest bardzo bliskie, więc obejrzałem z przyjemnością. W sumie to jest tu mniej więcej wszystko czego można się spodziewać po filmie o rockmanie czyli chlanie, ćpanie i ruchanie, ale wszystko jest w dodatku otulone rzeczywistością prl-u. Wcześniej oglądałem film o motley crue i jest dosyć podobny do tego filmu, tylko tam akcja dzieje się w Ameryce
Coraz bardziej widzę jak dziewczyny z klasy po wyprowadzce na studia zmieniają na swoich zdjęciach wyraz twarzy z pogodnej dziewczyny na zimną divke. #przegryw
Szkoda, że bary mleczne nie są do wieczora otwarte to bym sobie wolał tam zjeść. #przegryw