Za namową pracownika banku założyłem lokatę dwuletnią, która inwestowała moje pieniądze w akcje spółki Alphabet. Lokata miała gwarantowany zysk 4,2%, a maksymalny 30%. W dniu otwarcia akcje Alphabet kosztowały 130 dolarów, a w dniu zamknięcia już 246. Można więc powiedzieć, że spółka urosła o około 70%. Jakie było moje zdziwienie, gdy w piątek lokata się zakończyła, a na moje konto trafiło… tylko 4,2%. Poniżej wklejam odpowiedź pracownika banku . Dziś przeczytałem regulamin
@bober234: następnym razem na wejściu możesz założyć, że produkty dostępne w polskich bankach nazywane "inwestycyjnymi" to zwyczajny scam - biorą jakiś tani, powszechnie dostępny produkt na który sobie narzucą marżę i spiją śmietankę, a tobie robaczku rzucą jakieś grosze za to, że wziąłeś na siebie całe ryzyko. w głowie się nie mieści, że istnieje taki produkt w legalnie działającym banku, który daje ekspozycję na jeden instrument ( ͡°͜
W dniu otwarcia akcje Alphabet kosztowały 130 dolarów, a w dniu zamknięcia już 246. Można więc powiedzieć, że spółka urosła o około 70%.
Jakie było moje zdziwienie, gdy w piątek lokata się zakończyła, a na moje konto trafiło… tylko 4,2%.
Poniżej wklejam odpowiedź pracownika banku .
Dziś przeczytałem regulamin
źródło: image_picker_9D95E293-32D9-4EC5-A6BF-0D0155F882EA-35986-00000D4F7B3DF5F8
Pobierz