Taka sytuacja: Wczoraj po południu idziemy z żoną na spacer dookoła jeziora za miastem. Po przejściu paru kilometrów przechodzimy przez jakąś wieś. Na środku sklep więc idę kupić coś słodkiego na drogę. Wychodzę ze sklepu a żona mówi, ze do samochodu obok wsiadł kompletnie pijany koleś i będzie chciał odjechać. Przyglądam się i rzeczywiście - dłubie w stacyjce. Na oko 45 - 55 lat. Podchodzę do samochodu a koleś odpalił silnik. Otwieram drzwi i mówię, że
@Lucass3d: Dzięki, sprawa niby oczywista, ale po fakcie człowiek zaczyna myśleć, czy dobrze zrobił, czy można było inaczej. Ale teraz już nie mam wątpliwości :)
@syntetyczny_majeranek: Generalnie wiem, że dobrze zrobiłem, tolerując takie zachowanie nigdy nie wygra się z plagą pijanych kierowców. Ale po fakcie człowiek się zastanawia, może zwyczajnie jak ochłonąłem zrobiło mi się szkoda człowieka, tyle że jak ktoś naraża życie innych ludzi to nie ma co go żałować...
Dzięki za komentarze, dobrze wiedzieć, że znakomita większość z Was postąpiłaby tak samo. Może w ten sposób uda się kiedyś całkowicie wyeliminować pijaków na drogach...
@Depth_Charge: Rzecz w tym, że koleś jechał publiczną drogą i stanowił zagrożenie dla wszystkich, zarówno mieszkańców wsi jak i przypadkowo przejeżdżających/przechodzących ludzi. Chyba pora przestać myśleć, że pijany kierowca w swoim własnym samochodzie i we własnej wsi to tylko jego sprawa bo w ten sposób nigdy nie będziemy się czuli bezpiecznie na drogach.
@BoogieWoogie: Tak, nic się nie zmienia. @SIr_Kakao: Mam nadzieję, że nie znaczy że cewka niedługo zastrajkuje, ale tykanie też? To jest tak regularne jakby tam naprawdę był zegarek ;)
Wczoraj po południu idziemy z żoną na spacer dookoła jeziora za miastem.
Po przejściu paru kilometrów przechodzimy przez jakąś wieś. Na środku sklep więc idę kupić coś słodkiego na drogę.
Wychodzę ze sklepu a żona mówi, ze do samochodu obok wsiadł kompletnie pijany koleś i będzie chciał odjechać.
Przyglądam się i rzeczywiście - dłubie w stacyjce. Na oko 45 - 55 lat. Podchodzę do samochodu a koleś odpalił silnik. Otwieram drzwi i mówię, że