Szukanie drugiej połowy na Tinderze jest jak jedzenie big maca. Jesteś głodny, ale leniwy, więc wybierasz najtańszy i najprostszy posiłek w maku, bierzesz pierwszy gryz i czujesz się świetnie, ale kiedy kończysz już jeść zastanawiasz się co robisz ze swoim życiem i przypominasz sobie, że tak naprawdę chciałeś odżywiać się zdrowo. A potem ci niedobrze. #tinder #tinderukradlmiczas
@VoMax: w tej metaforze byłbyś więc fanem karynek z Tindera, ale nie bierz tego do siebie. Po jednej stronie big mac (karynka) a po drugiej ostrygi (wyksztalcona i zadzierajaca nosa, trudna do przęłknięcia helena). Po środku natomiast polski schabowy, czyli kaśka, normalna dziewczyna i marzenie przeciętnego przemka.
@uwielbiamnalesniki Chyba ogólne s----------e. Propozycji onsow za bardzo nie mialam a jak mialam to od razu usuwalam parę i po sprawie, nie przywiązywałam do tego wagi. Celowałam w interesujących dla mnie facetów, zdjęcia przy samochodzie i z gołą klatą nie przeszły. Mam wrażenie, że większość ludzi jest tam jednak dla zabicia czasu, a ja zabijam czas w inny sposób niż rozmawianie o pierdołach z dziesięcioma osobami na raz. Dużego doświadczenia w
@Loomhggo: Będziesz niestety miała wyrzuty sumienia po tym, co zrobiłaś, i walę prosto z mostu, ale możesz je mieć na prawdę długo. Najważniejsze, to nie myśleć "co by było, gdyby". Wspominać wspólne chwile? Jasne, jak najbardziej, tego się nie da po prostu zapomnieć. Po prostu trzeba psychicznie zmienić nastawienie do tego, co się stało. Starać się wspominać przeszłość w kolorowych barwach, starać się wytłumaczyć, że to, co przeżyłaś nauczyło Cię