Mirki chciałabym opowiedzieć wam historię która wydarzyła się kiedyś mojemu ojcu
Pamięta ten dzień dzień jak mój ojciec, ze szklanymi oczami opowiadał tą historię. Mój ojciec to rodzony Poznaniak, razem z siostrą i rodzicami mieszkali na Górczynie. Wiedli normalne, spokojne życie. Robert (tak ma na imię) był zwykłym 19-latkiem który nie raz lubił wybrać się na rowerową przejażdżkę. Ba, przez półtora roku jeździł nawet w nieistniejącej już sekcji Warty Poznań (bez większych sukcesów).
Ojciec jak sam mówił, uwielbiał kiedy przychodziły wakacje. Pomagał dziadkowi w prowadzeniu jego komisu samochodowego. Czyli pucował auta, i grzebał przy jakiś prostych naprawach, lubił to. Często obserwował dziadka jak ten przyprowadza potencjalnych kupców i przekonuje do zakupu. Po pracy często grał z kumplami w nogę, a wieczorem nie wychodził na miasto by upijać się w nieskończoność, tylko po prostu wybierał się na rower. Prawie każdy ciepły wakacyjny wieczór spędzał na dwóch kółkach.
Nie ma sensu już neetować w tak niewygodnych warunkach. Poszukam roboty, chociaż jest motywacja bo gruchola zmienić bo będzie Battelfield 2024. Jeszcze z tymi dziadami siedzieć w lato to jest koszmar I zawsze to nowy content do opisania, nowe doświadczenia to nowy potencjał panowie #przegryw
Zawsze wizyta w "kraju trzeciego świata" powoduje u mnie powrót na ziemie i szybkie przypomnienie jak dużym jestem farciarzem.
Przedstawiam wam Miguela. Chłopak 12 lat, urodził się, wychowuje i pewnie będzie żył całe swoje życie w środku dżungli. 3 godziny samochodem do najbliższego miasta, które na nasze standardy spełniałoby warunki miasta może powiatowego.
Wioska w której żyje to kilka chat zrobionych z tego co wyrzuciła dżungla. Zwykłe klepiska i strzechy na dachu. Kilka rodzin, które zamieszkuje te tereny od setek lat.
@Mescuda: serio porównujesz środek dżungli do wsi? typ może pomarzyć o jakiejkolwiek opiece medycznej, kontaktu z innymi ludźmi czy chociaż by dostępu do prądu. I ty się z nim utożsamiasz bo nie potrafisz wyprowadzić się od starych??
@easy_idle: #!$%@? opie. miałem to samo, bolało mnie ucho jak czyściłem tym gównem. Teraz korzystam z kropli a potem płuczę ucho i jest fajnie wtedy. do płukania polecam odkręconą słuchawkę prysznicową
Witam, poszukuję jakichś środków pobudzających, zwiększających koncentrację innych niż kofeina, czy też yerba mate, po których mam rewolucje żołądkowe. W ciągu dnia niestety łapie mnie straszna senność, przez co brakuje mi bardzo koncentracji, w nocy tak naprawdę mam dopiero energię, jednak po całym dniu nie potrafię jej do końca wykorzystać, muszę się wspomagać melatoniną by zasypiać o stałych porach. Czytałem trochę o stymulantach takich jak piracetam, czy modafinil, jednak dużo osób pisało,
Pamięta ten dzień dzień jak mój ojciec, ze szklanymi oczami opowiadał tą historię. Mój ojciec to rodzony Poznaniak, razem z siostrą i rodzicami mieszkali na Górczynie. Wiedli normalne, spokojne życie. Robert (tak ma na imię) był zwykłym 19-latkiem który nie raz lubił wybrać się na rowerową przejażdżkę. Ba, przez półtora roku jeździł nawet w nieistniejącej już sekcji Warty Poznań (bez większych sukcesów).
Ojciec jak sam mówił, uwielbiał kiedy przychodziły wakacje. Pomagał dziadkowi w prowadzeniu jego komisu samochodowego. Czyli pucował auta, i grzebał przy jakiś prostych naprawach, lubił to. Często obserwował dziadka jak ten przyprowadza potencjalnych kupców i przekonuje do zakupu. Po pracy często grał z kumplami w nogę, a wieczorem nie wychodził na miasto by upijać się w nieskończoność, tylko po prostu wybierał się na rower. Prawie każdy ciepły wakacyjny wieczór spędzał na dwóch kółkach.
Jego
źródło: comment_1626306111Td9dOUpFG6ZePShmtt3iMB.jpg
Pobierz