Moja koleżanka opowiedziała mi co przytrafiło się jej mamie. Mama wybierała się na kontrolne badania do ginekologa więc poszła się oczywiście umyć a przy okazji trochę psiknąć we wiadome miejsce dezodorantem żeby pachnieć. Pan doktor kazał się jej rozebrać i usiąść na kozetce. Kiedy do niej podszedł uśmiechnął się pod nosem i stwierdził: "Ale się pani wystroiła!" Potem ja zbadał, kazał się ubrać, przepisał co należy i wyznaczył następny termin wizyty. Po

antyfeministka









