Wiecie chyba z czego wynika moja główna niechęć do ludologów? No dobra, nie główna, ale jeden z powodów.
Otóż z tego, że ja grając w gry przede wszystkim oczekuję, że będę się dobrze bawić. Przez wiele lat grałem w setki gier i ciężko żeby jakaś gra mnie wciągneła. Jest pełno gier uznawanych za genialne, w których ja czułem jakiś realny ból grając, np. God of War, Helldivers, jakieś assassiny origins, zelda BotW.
Otóż z tego, że ja grając w gry przede wszystkim oczekuję, że będę się dobrze bawić. Przez wiele lat grałem w setki gier i ciężko żeby jakaś gra mnie wciągneła. Jest pełno gier uznawanych za genialne, w których ja czułem jakiś realny ból grając, np. God of War, Helldivers, jakieś assassiny origins, zelda BotW.




Przy grach komputerowych planszówki to rzecz o dużo mniejszym stopniu złożoności (szczególnie przy tych wszystkich mechanikach i matematyce w komputerowych Hack'n'Slashach). A i
Ja cię p------ę, ile to bylo iteracji, testów z osobami 3cimi, rozkminy mechanik a potem w-----------e wszystkiego do kosza i na nowo bo się okazywało że gre ciężko ogarnąć osobie nie zaznajomionej z projektem. I tak przez cały rok ostrego zasuwania