Utwory polecam odsłuchiwać na słuchawkach półotwartych, nausznych.
Ostrzeżenie o zbyt dużej głośności można pominąć i powoli wyczuć kiedy słychać jak najwięcej, kiedy jest jak najciszej. Proszę pamiętać o ściszeniu słuchawek przy wracaniu do typowych utworów.
Utwory polecam odsłuchiwać na słuchawkach półotwartych, nausznych.
Ostrzeżenie o zbyt dużej głośności można pominąć i powoli wyczuć kiedy słychać jak najwięcej, kiedy jest jak najciszej. Proszę pamiętać o ściszeniu słuchawek przy wracaniu do typowych utworów.
@G06DbT: Bo to trudna tematyka. Wolę grać i mieszać herbatę.
Miksowanie to już podchodzi pod realizowanie dźwięku na koncertach i inżynierowanie dźwięku na nagraniach studyjnych. A ja mam kiepski słuch, to znaczy optymalny.
Jak na moje oko kończą się zasoby naturalne i samoloty być może powinny zacząć lądować. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie lądowanie na odpowiednim piasku gdzieś na pustyni. No lub/i wybrać, poświęcić jakieś jezioro i je tam jakoś odpowiednio poupychać. I tak zapewne one już nigdzie nie polecą.
By trzeba zorganizować powolne, na spokojnie, lądowania. Raczej na pusto, jedynie z obsługą.
Jak na moje oko kończą się zasoby naturalne i samoloty być może powinny zacząć lądować. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie lądowanie na odpowiednim piasku gdzieś na pustyni. No lub/i wybrać, poświęcić jakieś jezioro i je tam jakoś odpowiednio poupychać. I tak zapewne one już nigdzie nie polecą.
By trzeba zorganizować powolne, na spokojnie, lądowania. Raczej na pusto, jedynie z obsługą.
Jak na moje oko kończą się zasoby naturalne i samoloty być może powinny zacząć lądować. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie lądowanie na odpowiednim piasku gdzieś na pustyni. No lub/i wybrać, poświęcić jakieś jezioro i je tam jakoś odpowiednio poupychać. I tak zapewne one już nigdzie nie polecą.
By trzeba zorganizować powolne, na spokojnie, lądowania. Raczej na pusto, jedynie z obsługą.
Jak na moje oko kończą się zasoby naturalne i samoloty być może powinny zacząć lądować. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie lądowanie na odpowiednim piasku gdzieś na pustyni. No lub/i wybrać, poświęcić jakieś jezioro i je tam jakoś odpowiednio poupychać. I tak zapewne one już nigdzie nie polecą.
By trzeba zorganizować powolne, na spokojnie, lądowania. Raczej na pusto, jedynie z obsługą.
Jak na moje oko kończą się zasoby naturalne i samoloty być może powinny zacząć lądować. Chyba najlepszym rozwiązaniem będzie lądowanie na odpowiednim piasku gdzieś na pustyni. No lub/i wybrać, poświęcić jakieś jezioro i je tam jakoś odpowiednio poupychać. I tak zapewne one już nigdzie nie polecą.
Powiedzmy sobie, że jest taki pociąg myślowy pindolek relacji Stolica Zachodnia-Gdynia ewidentnie Główna. Prostą drogą i przez Gdańsk. Potem się dołączają 4 stonki, ewentualnie czyt. tamała pis. Tamara i jadą, ewentualnie stonka+Tamara, ew. Tamara+stonka i ciągną Pendolino z opuszczonymi pantografami aż na Hel. A potem wiadomo: powrót i jazda na popychu. I wiadomo: kursowanie pociągu specjalnego w te i na zad. Albowiem jest OKAZJA. Stonki dogorywają, a jakiegoś osłabionego pindolka się znajdzie,
Miniona noc zaowocowała w granie przeze mnie jazzu sinusoidalnego na gitarze basowej.
A nad ranem znalazłem nagranie z fantastyczną sekcją rytmiczną w składzie Taku Hirano, Simon Phillips i Alphonso Johnson i nie mogłem się oprzeć, żeby i do tego nie pograć.
https://mega.nz/file/KiQTDJCS#FKUPi0TlrhiIp6U0O9KqHgCUu-vLnCIhnQh4EI5ngEM