Prima aprilis

Dowiezienie dziecka do prywatnej szkoły pod same drzwi stoi w hierarchii codziennych obowiązków tak wysoko, że każdy, kto występuje przeciwko temu procederowi, jest złym człowiekiem. Historia nieciekawa, do której pewna osoba postanowiła dorobić bogatą opowieść o codziennej udręce.
z- 505
- #
- #
- #
- #
- #
- #
No musiałem nasrać na tym trawniku, bo do szaletu jest daleko, przecież nie będę chodził taki kawał
Nie będę srać w szalecie, bo trzeba za nie płacić, a ja już płacę podatki, kiedy kupuję papier toaletowy
Wiem,