Mirkiii, obsrałam się. Patrzę, że za oknem wschód słońca niedługo, łąki zalane mgłą. Wyciągam statyw, lustrzankę i długi obiektyw. Celuję sobie po horyzoncie. Wtem widzę aż nazbyt jasny punkt na niebie. Myślę - samolot. Hm, a gdyby tak wycelować go w kadr, dać długi czas naświetlania? Super! Bedzie zdjęcie z linią tworzoną przez samolot. No to obiektywem celuję w tenże jasny punkcik, a ten nagle po prostu zniknął. NO ZAGINOŁ NA ZAWSZE.

Rosenrotta




