Mircy, co się o------o - podwórkowa kotka zostawiała za sobą krwawe ślady, zabraliśmy ją z matko do weterynarza, gdzie najprawdopodobniej poroniła na naszych oczach.
Widziałem parę obrzydliwych rzeczy w życiu, ale to jest w ścisłej czołówce.
Ma ktoś może jakieś doświadczenia z rowerem takim ni to miejskim, ni to szosowym (co ważne, bez przerzutki) w trasie ciut dłuższej niż jakieś tam skromne kółka po mieście? Jutro planuję się wybrać na jakiś mały rekonesans nim i zastanawiam się czy rzeczywiście jest sens omijać co trudniejsze podjazdy, czy jednak da radę pod nie podjechać bez wypluwania płuc :D
@Ffrwythau: Musisz spróbować. To nie tyle od roweru zależy, co od Twojej łydy i płuc. Są ludzie, którzy podjazdy rozklepują z blatu, a innym na młynku idzie ciężko.
@alkan: Jakbym mógł, to sobie pożyczę drugi akapit z komentarza pod artykułem z głosu (w cudzysłowie i w ogóle), bo zawsze tak to rozumiałem, a jakoś nigdy nie chciało mi się tego napisać. Dziękuję, że zrobiłeś to za mnie :D
#mecz