Nie wiem czy wiecie, ale w polszy żyjom gołomby cukrowe xD żywią się tylko i wyłącznie cukrem, jak go nie dostaną to drą ryja CUKRRRRRUUUUUUUU CUKRUUUUUUU CUUUKRRRRRUUUUUU
Pospolicie zwane są cukrówkami z powodu swoich niezdrowych glukozowych dewiacji i chorej miłości do kryształów tzw białej śmierci xD
Raz u kumpla byliśmy na działce i miał on cukrówki darły ryja do nas CUKRUUUUU CUUUKKRRRRRUUUU CUKKRRRRUUU aż kumpel do mnie ryknoł Aber weź przynieś cukierniczkę z altany
@iEarth: właśnie sobie zrealizowałem, że od kilku lat nie słychać ich w mojej okolicy, mimo że wcześniej zwracałem na nie często uwagę, bo mnie denerwowały.
Eh smutłem mocno, dużo bym dał, żeby mnie to draństwo znowu powkurzało pod oknem
Historia, którą opowiem, miała miejsce w czasie największego boomu na Pokemon GO. Pamiętacie co się wtedy działo? Kompletna dzicz. Z kumplami zgodnie stwierdziliśmy, że jesteśmy zbyt dojrzali na takie gierki i nie będziemy brać w tym udziału. Nasze liceum było jednym z największych w Polsce. Klasy od A do G pomnożone razy trzy roczniki + gimnazjum w sąsiednim budynku dawało razem kilkaset dzieciaków. Sam nie wiem dlaczego, chyba z nudów, podczas jednej z przerw rzuciłem ten
Już minęło trochę czasu odkąd jestem w kucykowym świecie. Byłem pod opieka Twilight Sparkle, lecz nawet to nie dawało mi spokoju. Przejście przez portal i zmiana całkowitego klimatu nie wpłynęło dobrze na mój organizm; cały tydzień nie wypróżniłem się ani razu. Niestety, nastała najgorsza chwila i to podczas zwiedzania pałacu Celestii. Musiałem uwolnić barabasza. Oj musiałem... Poleciałem do toalety. Ulga była niesamowita, ale pojawił się kolejny
Ale mnie w-------ą osoby które wszystko tłumacza swoim znakiem zodiaku, no j--------e. Znam dziewczynę, w sumie to kiedyś się nawet przyjaźniłyśmy, ale to było z pół roku temu. Teraz to się nawet nie odzywa. Zaczęło się od tego, że ogoliła łeb na łyso, później zaczęła olewać szkołę, a jak już zauważyłem ślady po igłach to stwierdziłam, że to przesada. A że ja to jestem osobą która prosto powie choćby najgorsza prawdę to
Budzę się jak co rano, punkt 7:00. Jak zawsze w pełni zregenerowana. Sen trwał równo 8 godzin. Po przebudzeniu natychmiast sięgam po butelkę wody. Staram się korzystać z różnych markowych wód, dla urozmaicenia. Dziś padło na Skarb Muszyny, średnio gazowany. Wypijam około szklankę - 250 ml, by następnie udać się do łazienki na oczyszczenie organizmu po całej nocy. Po drodze, mijając lustro, pełna pewności siebie, puszczam oczko swojemu odbiciu. Po porannej toalecie
Sylwester bez blackpillowych harlekinów to nie Sylwester.