@moglesznamizjednejwazy: ocena mocne 7 za klimat i widoki ale minusy tez sa, nie smakuje mi jedzenie, puszka coli kosztuje z 15zl tutaj a ja musze colke ciagle popijac, nie mozna chodzic z gola d--a, nie moge tutaj zasnac normalnie a zrywam sie wczesnie rano i faceci tacy 4/10 a wracam we wtorek
@saintieov a to nie tak zle i duzo lepiej sobie pojechac w taki trip do izraela i zobaczyc bjuti miejsca w ciepelku niz siedziec w warszawskiej miejskiej jungli jak to rapuje czarny eminem alberto albo jezdzic z jakims chlopem po opony od ciagnika wiec fajnie i przynajmniej jakies wspomnienia bedziesz miala spoczi
17 marca wyjechałem na północ zarobix parę groszy i przeżyć przygodę. Pracuje w fabryce smrodu jako niewolnik ale traktują mnie dobrze (m.in darmowa stołówka, na c--j ja targalem 30kg żarcia to ja nie wiem) Poniżej garść statystyk: Przez 14 dni zatrudnienia przepracowałem 12 95.25h normalnie (minus 12h przerwy niepłatnej czyli 83.25h) co daje 5994PLN po podatku.
@mmmmmmmmmmmmmm: przetwórnia ryb, praca na początku była dla mnie ekstremalnie ciężka, całe ciało mnie bolało, szczególnie kręgosłup. Aktualnie jest już w miarę git. Poza tym mnóstwo flaków, krwii, rybiego gówna i chłodu
Byłem dziś z córką na osiedlowym placu zabaw korzystając z przepięknej, wiosennej pogody. Zabawa była przednia do momentu, w którym moja córa (lvl 1,5) niefortunnie obróciła się na zjeżdżalni i uderzyła twarzą w jej rant. Początkowy szok na twarzy mojej pociechy szybko zamienił się w panikę, krzyk, dramat i płacz w niebogłosy. Ja to raczej spokojnie, bo z tą dziewczyną to nie pierwszyzna, chwilę popłacze i się uspokoi. Martwić się zacząłem jak pojawiła się krew na wargach, które przy upadku sobie przegryzła. Płacz nie ustawał, a nasilał się. Próbowałem uspokajać córkę wycierając jej krew z twarzy chusteczką, gdy nagle podeszła do nas mała dziewczynka (jak się później dowiedziałem lvl 3), przytuliła moją córkę i dała jej maskotkę - małego, brązowego misia. Córka zamilkła w sekundę i zaczęła się uśmiechać do misia i dziewczynki. Minutę później już biegały razem i bawiły się, jakby nic złego się nie wydarzyło. Dziewczynka miała na imię Nastja, uciekła z mamą i bratem z Ukrainy, a tego misia dostała z darów na granicy. Wzruszyłem się jak cholera, co będę ukrywał. Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę przekazaliśmy z różową wszystko co tylko byliśmy w stanie na przeróżne zbiórki, od zakupów spożywczych, higienicznych i medycznych po odzież, koce, buty, zabawki, akcesoria i meble dziecięce. Oddając to wszystko, jedna Ukrainka dziękując mi ze łzami w oczach powiedziała, że dobro wraca. Do mnie wróciło dzisiaj.
I może nie było w tym nic niezwykłego, może sobie coś wyolbrzymiam, myślcie co chcecie, mam to w dupie. Możecie też wierzyć lub nie, pisać, że byliście tym misiem, zjeżdżalnią czy cokolwiek, też mam to w dupie. Chciałem to opowiedzieć na mirko i opowiedziałem.
Dla tych co boli ręka od scrollowania, jest to wina klaunów które 10ty raz wrzucają to samo takich gnojków banować za robienie szumu informacyjnego. #ukraina
@jacek-puczkarski: Panie, 10 miesięcy temu to ja byłem laik z gramatyki, od tamtego momentu juz przeszedłem 3 kursy i jestem eskspert. A tak po za tym, to ja nikogo nie pouczam(po za Tobą, bo łatwo pouczać kogoś a samemu robić gafy), to ty sie gównoprzypierdo***łeś, bo ktoś zamiast P napisał B... a tak po za tym to miał rację ( ͡°͜ʖ͡°)
#fotografia #podroze #tworczoscwlasna #boysinbristol
źródło: comment_1654466410wLVg1eBGlXvwGsGF9q14OM.jpg
Pobierz