Nie rozumiem ludzi, którzy w dużym mieście mają prawo jazdy oraz samochód, co jest nieracjonalne i nieopłacalne pod względem ekonomicznym, logistycznym oraz psychicznym. Mam wrażenie, że mają ten samochód tylko po to aby popisywać się nim przed znajomymi i podbudowywać swoje ego. Ja oczywiście nie mam ani prawa jazdy, ani samochodu, a jest tak z trzech prostych powodów. Po pierwsze, samochód jest nieekonomiczny. Pielęgnacja go pochłania horrendalną ilość pieniędzy - paliwo jest
E, mądralo z osiedla zamkniętego. Jak już postanowiłeś wespół z innymi zawłaszczyć sobie część przestrzeni miejskiej to nie wyłaź na zewnątrz bo to tylko w-----a. Auta parkuj wyłącznie w swojej bezpiecznej przystani. Na spacerki krąż po swoim zabetonowanym podwórku i tam też niech srają twoje psy. Zbudujcie tam sobie parki, place zabaw, sklepy i p-----------e operę jeszcze do tego. Wszystko to zepnijcie wysokim murem z wieżyczkami na których będą stali Niemcy z
Jestem za zdecydowanym ograniczeniem ruchu samochodowego w miastach.
- powinno sie zwezac szerokie, wielopasowe drogi przebiegajace przez centra miast - powinno sie zamykac dla ruchu drogi w scislym centrum, usprawniajac ruch pieszy - powinno budowac sie efektywna siec drog rowerowych - powinno sie rozwijac komunikacje miejska, kladac nacisk na punktualnosc, czestosc przejazdu, czystosc i bezpieczenstwo
@grzemach: ech... no dobra. Australia pierwotnie (no, właściwie to w osiemnastym i dziewiętnastym wieku, kiedy była jeszcze dzikim lądem) była kolonią karną. Z wysp brytyjskich zsyłano do Australii najgorszych kryminalistów. To oni stanowili najliczniejsza grupę kolonizatorów tego kontynentu. Proponuję więcej książek, mniej mikro. Bo mirko jest mikro.
Był jeden śmieszny odcinek Top Gear, jak zaprosili kilku Australijczyków na wyspy i z lotniska odebrali ich dość
@Pooodi: i tak całkiem długo wytrzymałeś ( ͡° ͜ʖ ͡°)