
Budyno
Na praktykach w urzędzie dzielnicowym głównie rozwoziłem dokumenty do jednostek miejskich, przeglądałem prasówkę w intranecie i robiłem jakieś małe pierdółki które trzeba było zrobić na już, a połowa kadry na urlopach. Naczelnik fajny facet, jak coś chciałem wiedzieć lub coś zobaczyć to prosiłem go o chwilę czasu i wszystko mi objaśniał. Nie narzekałem, bo też nie siedziałem z okładem bite 8 godzin, tylko po 3-4. Wszystko zależy gdzie się akurat trafi.








