@hard1: Około 2012 roku czy trochę później Straczynski mówił coś, że jeśli nie uda się przekonać Warnera, to sam to zremakuje za własne pieniądze (podobno ma własne studio), ale nic nie słychać.
W sumie remake miałby sens, jeśli twórca mógł zrealizować pierwotny koncept serii. Ale ja wolałbym historię konfliktu z Centauri (trochę trudno do zrealizowana, bo aktorzy starzeją się lub nie żyją). W sumie uniwersum Babylon 5 ma takie niechronologiczne
@dragon240994: Podoba mi się, jak ten serial ma w sumie kilka zakończeń w zależności od spojrzenia na dominujące wątki (wojna, historia Sheridana, cele projektu Babylon).
Wszystko mnie urzekało w tym serialu. Od tego, jak wykreowano ogromny świat, czy bohaterów, nawet tych pojawiających co jakiś czas (pan psychopolicjant :). Do tego zakres tematyczny - od religii przez wpływ mediów i spojrzenie historyczne po drobnostki, jak przesłuchanie Sheridana.
@80sLove: Do tego szarość świata - możesz stać się naprawdę porządnym gościem, a i tak możesz skończyć marnie (dość przygnębiające pożegnanie w przedostatnim odcinku). Ograniczony, ale jednak wpływ postaci na historię, coś a la wpływ odległej w czasie demokracji ateńskiej na system dzisiejszych państw zachodu.
@r5678: Ja za pierwszym razem obejrzałem pilot i z 3 odcinki pierwszego sezonu, po czym dałem sobie spokój na kilka lat :) Zainteresowałem się nim ponownie bodajże po tym, jak usłyszałem opinię w stylu, że jest to serial, w którym bohaterowie ponoszą konsekwencje swoich działań.
To był rok ognia To był rok zniszczenia Rok, w którym odzyskaliśmy to co należało do nas To był rok ponownych narodzin To był rok wielkiego smutku Rok bólu
Projekt Babylon był naszą ostatnią, najlepszą nadzieją na pokój. Lecz zawiódł. W roku kiedy rozpoczęła się Wojna z Cieniami stał się jednak czymś więcej: Naszą ostatnią najlepszą nadzieją - na zwycięstwo. Mamy rok 2260.
Projekt Babylon, był naszą ostatnią, najlepszą nadzieją na pokój. Samowystarczalnym światem długim na pięć mil, umieszczonym w neutralnej przestrzeni. Miejscem handlu i dyplomacji dla ćwierć milona ludzi i obcych. Jaśniejącym punktem w przestrzeni, zupełnie samotnym pośród nocy. To był początek trzeciej ery dla ludzkości... Nadciągnęła Wielka Wojna. A oto jest historia ostatniej spośród stacji Babylon. Mamy rok 2259.
Byłem świadkiem początków Trzeciej Ery Ludzkości. Wszystko zaczęło się w ziemskim roku 2257, od założenia ostatniej stacji typu Babilon, daleko w neutralnej przestrzeni. Port ten przyciągał uchodźców, przemytników, businessmen'ów, dyplomatów i podróżników ze stu światów. Bywało tam niebezpieczne, jednak pogodziliśmy się z ryzykiem ponieważ Babilon 5, był ostatnią, wielką nadzieją na pokój. Babilon 5 miał spełnić marzenie...
Wczoraj minęła 10 rocznica ostatniej gali organizacji Pride. Stare dobre czasy, gdzie nie było tych felernych grzecznych zasad jak w UFC pozwalających leżeć na macie bez konsekwencji.
Eromanga-sensei odcinek 1 - niby wiadomo, że przygrywowe anime, ale przynajmniej główni bohaterowie są dużo bardziej znośni niż w #oreimo ^^ No i dzięki pewnym rozwiązaniom fabularnym
seria na starcie zapewnia, że nie stanie się z czasem tak niesmaczna, co poprzednia produkcja ;)
Ending (albo opening, w każdym razie raczej niestały)
@ParsecV: Jedyny dobry youtuber, jeśli chodzi o anime. Reszta to jakieś dzieci recenzujące shoneny typu DB, SAO i Naruto ;p
@Banri: Ja też myślałem, że to żart. Nawet był taki zabawny obrazek na pixivie, gdzie żartowano ze sceny, gdzie ten drugi blondas skomentował, że Atra wygląda
@Banri: Jak dla mnie to ten cały wysłużony motyw filmowy z patrzeniem na kogoś i mówienie jemu, że zmienił się, był niepotrzebny. Ale to już kwestia całych pozostałych dialogów.
Dla przykładu taki Bahamut to ogólnie typowy świat fantasy (coś, za czym nie przepadam), a bawiłem się świetnie podczas oglądania - przez dobrze napisane postacie, dynamiczną historię i animację. IBO to nietypowy telewizyjny Gundam, bo nie ma tu walk co odcinek,
Shingeki no Bahamut: Virgin Soul - nie dość, że poprzednia seria Genesis była zajebistym 12-odcinkowym (6-godzinnym) blockbusterem fantasy, to pierwszy epizod drugiego sezonu po raz kolejny udowadnia, że ze zwykłej komputerowej karcianki można zrobić ciekawy serial, gdy zajmują się tym kompetentni ludzie. Już lubię nową główną bohaterkę (przypomina mi połączenie dwóch pewnych postaci z pierwszego sezonu ;) oraz nowe realia świata (finał Genesis zapowiadał coś miałkiego w stylu "teraz wszyscy kochamy się",
Ok. Co prawda wszystko tam zakryte, ale w sumie sporo tam ecchi materiału.