Tak w nawiązaniu do popularnych ostatnio memów - kurcze, nie jestem typem płaczka, ale powiem Wam, że gdybym odpalił dzisiaj np. takiego Morrowinda, to chyba bym był wyjątkowo blisko uronienia łzy. Nawet, kiedy wiedzie się miłe życie, świadomość przemijania jest okropna. Słyszę tę muzykę, która wryła mi się w podświadomość w trakcie setek godzin grania w pełnej beztrosce i czuję się tak, jakbym mógł się tam cofnąć w czasie. Jakby wystarczyło dosłownie
60scnds













