Z całym szacunkiem dla tego artykułu i naukowców, ale według tego zdania: Naukowcy twierdza, że jeżeli osoba chociaż r a z w życiu doświadczyła „amnezji alkoholowej", może być pewna, iż cierpi na chorobę alkoholowa. - jestem alkoholikiem, bo raz w technikum na sylwestra jak pomieszałem 5 rodzajów alkoholu (a mówiła matka nie mieszaj!) to mi się film urwał. To nic, że faktycznie zdarzyło się to raz i było to 13 lat temu
"Taki stan naukowcy nazywają „amnezja alkoholowa". Pojawia się on na tle ukształtowanego już zespołu uzależnienia fizycznego od alkoholu i świadczy o trwałym uszkodzeniu mózgu."
Piję bardzo okazyjnie (1-3 razy w miesiącu) i to bardzo mało (1-2 piwa). Kiedyś 2-3 razy do roku wypijałem więcej, ale też bez przesady. Dosłownie 3 razy w życiu piłem naprawdę sporo (jak na swoje standardy, a łeb i żołądek mam
@koniczynek: faktycznie. Artykul, ktory ma straszyc. Tylko takie ejdno zdanie, ktore wszyscy uznaja za smieszne potrafi zdyskredytowac caly artykul, ktory nie ma podanych zrodel, a jedynie sciemnione (najprawdopodobniej) nazwisko autora. To raczej powinno trafic do poradnika domowego, zeby pozniej zonki meczyly swoich mezow ;-)
To jest pani psycholog, więc nie spodziewaj się po niej rzeczowej dyskusji. Tacy jak ona u każdego znajdą jakąś chorobę psychiczną. Jeśli najebiesz się raz w tyg. to jesteś alkoholikiem, jak jesteś smutny to masz depresję, nie wierzysz gadającym głowom w tv - jesteś paranoikiem itd.
Coraz więcej jest psychologów, a ludzi z problemami psychicznymi nie przybywa, to sobie zapewniają klientów wmawiając ludziom, że mają problemy.
Strasznie brzmi ten artykuł w piątek wieczorem. Trochę jak napisany przez bojownika w imię zakazu sprzedaży wszystkiego z %.
A-----l jest dla ludzi, a czasami przeholujemy i dokonujemy "resetu", to się zdarza prawie każdemu. Ale to nie oznacza że ktoś jest alkoholikiem. Podobno przy wchodzeniu w alkoholizm przekracza się dwie granice, kiedy każdą emocje (smutek/radość) łączysz z mocniejszym piciem, albo kiedy a-----l zaczyna Ci faktycznie smakować, a stan upojenia zaczyna Ci pasować.
Parę razy w życiu urwał mi się film (i to nie zawsze tak, że leżałem pod stołem - czasem w stanie urwanego filmu normalnie chodziłem, rozmawiałem, bawiłem się - czyli zgodnie z tym, co jest napisane w tym artykule, mogę wiedzieć, że nie jest dobrze :D). Bardzo często też byłem wstawiony tak, że nie pamiętam bardzo wielu szczegółów. Z alkoholizmem natomiast nie mam nic wspólnego - jak nie ma stosownych okazji, to
"Nie leczony" - przestałem czytać. Zawsze uważałem, że psychoterapeuci mają więcej problemów niż pacjenci, a wstęp utwierdził mnie w tym przekonaniu.
Interesuje mnie też, jak to jest, że ludzie zapamiętują dość skomplikowane reguły rządzące angielskimi czasami, a nie mogą zapamiętać kiedy się pisze "nie" z przymiotnikiem razem, a kiedy osobno.
Z imiesłowem racja - mój błąd. Cieszę się z twojego posta bo nie wiedziałem, że zmieniły się reguły łączności z nie. Szczerze mówiąc chciałem uogólnić temat do przymiotników (bo tu najczęściej popełniany jest błąd), bo byłem pewien, że nie ma różnicy między imiesłowem przysłówkowym a przymiotnikowym - myślałem, że imiesłowy zawsze pisze się razem.
Dzięki wykopowi znów dowiedziałem się czegoś nowego.
BTW. Po wytknięciu błędu przeczytałem artykuł. Artykuł totalnie
przydałoby się jakieś źródło na potwierdzenie tych rewelacji. jak walnę pól litra do cipsów i paluszków to film mi się urywa, dlatego staram się unikać takich imprez, ale na weselach czy imieninach kiedy na stole jest mnóstwo tłustego jedzenia, mogę wypić morze alkoholu i wszystko dobrze pamiętam, nawet pomogę sprzątać.
Komentarze (158)
najlepsze
"Taki stan naukowcy nazywają „amnezja alkoholowa". Pojawia się on na tle ukształtowanego już zespołu uzależnienia fizycznego od alkoholu i świadczy o trwałym uszkodzeniu mózgu."
Piję bardzo okazyjnie (1-3 razy w miesiącu) i to bardzo mało (1-2 piwa). Kiedyś 2-3 razy do roku wypijałem więcej, ale też bez przesady. Dosłownie 3 razy w życiu piłem naprawdę sporo (jak na swoje standardy, a łeb i żołądek mam
Tutaj trochę bardziej rzeczowo (ang.):
http://news.wustl.edu/news/Pages/22479.aspx
http://news.wustl.edu/news/Pages/747.aspx
Coraz więcej jest psychologów, a ludzi z problemami psychicznymi nie przybywa, to sobie zapewniają klientów wmawiając ludziom, że mają problemy.
A-----l jest dla ludzi, a czasami przeholujemy i dokonujemy "resetu", to się zdarza prawie każdemu. Ale to nie oznacza że ktoś jest alkoholikiem. Podobno przy wchodzeniu w alkoholizm przekracza się dwie granice, kiedy każdą emocje (smutek/radość) łączysz z mocniejszym piciem, albo kiedy a-----l zaczyna Ci faktycznie smakować, a stan upojenia zaczyna Ci pasować.
Ja np.
A tak poza tym na twój temat: ciekawy jestem czy testowała swoją teorię :)
Interesuje mnie też, jak to jest, że ludzie zapamiętują dość skomplikowane reguły rządzące angielskimi czasami, a nie mogą zapamiętać kiedy się pisze "nie" z przymiotnikiem razem, a kiedy osobno.
Stopień równy - piszemy RAZEM.
Stopień wyższy i najwyższy - piszemy OSOBNO!
A słyszałeś kiedyś o imiesłowach? Poczytaj sobie o pisowni "nie" z imiesłowami w takim razie.
Z imiesłowem racja - mój błąd. Cieszę się z twojego posta bo nie wiedziałem, że zmieniły się reguły łączności z nie. Szczerze mówiąc chciałem uogólnić temat do przymiotników (bo tu najczęściej popełniany jest błąd), bo byłem pewien, że nie ma różnicy między imiesłowem przysłówkowym a przymiotnikowym - myślałem, że imiesłowy zawsze pisze się razem.
Dzięki wykopowi znów dowiedziałem się czegoś nowego.
BTW. Po wytknięciu błędu przeczytałem artykuł. Artykuł totalnie