Jeden taki dzień
Trzymając w prawej dłoni rewolwer, lewą wyjął z kieszeni garotę. Położył b--ń na stole. Ciosem pięści niemal zmasakrował twarz mężczyzny. Ból. Przeszywający ból, jednak uniemożliwiający krzyk. Po pierwszym szoku przerażenie. Obcy wykrzywił kąciki ust. Garota zacisnęła się na szyi ofiary. Wybałuszone ślepia patrzyły na pomordowanych kumpli.
- #
- #
- #
- #
- #
- 0




