Wpis z mikrobloga

@NiktNigdyNikomuNicNigdzieNie: Byłam, ale szczerze mówiąc się zawiodłam.

Myślałam że opiewana rola Cieleckiej zapadnie mi w pamięć na dłużej niż na pięć minut, a niestety po wyjściu z teatru przestałam po prostu myśleć o tym.

Najsmutniejsze, że przestały mnie interesować jej losy. Już miałam gdzieś, czy w końcu umrze, nawet miałam nadzieję, że to zrobi jak najszybciej. Krzyki nie robiły na mnie wrażenia.

Jedynie moment, w którym siedziała na krześle wydał mi
  • Odpowiedz