Wpis z mikrobloga

Shalom.

Jak ktoś nie może - biologicznie rzecz ujmując - mieć własnego potomstwa, to raczej nie powinien go mieć. O ile lubię naukę przesłaniającą zabobony, tak również do krwi broniłbym naturalności i ewolucji. Czasem zamknięta furtka taką pozostać powinna. Jest to jedynie moja opinia - można się z nią nie zgodzić.

A już na pewno nie za pieniądze podatników, tak samo jak i nie powinno być (sam biorę!) pińcet plusów i całej masy tego typu akcji.

Przypominam również, chociaż dla przeciętnego wykopka stężenie treści już dawno przekroczyło skalę, iż nie jest nam potrzebna sześćdziesięciomilionowa Polska z czasów przewidywań i estymat "partyjno-gomułkowskich" (stare dzieje!), a wręcz przeciwnie - wraz z rozwojem technologii i świadomości powinniśmy rękami i nogami bronić takiej optymalnej, samowystarczalnej agrarnie, najeżonej bronią jądrową dwudziestopięcio, czy tam dwudziestoośmiomilionowej Rzeczypospolitej.

I nie jestem przeciwnikiem in vitro per se, broń Wielki Architekcie! Zresztą dlaczego miałbym, to pojęcie nie dotyczy jedynie sfery płodności ludzkiej. Wracając - zapłacisz - to masz, a jednocześnie sporo dzieciaków jest bez rodziców (to jest dopiero tragedia) i czeka w domach dziecka. Jak będą miały szczęście to pokręcą się po mafiach, odwalą kilka napadów i w końcu wejdą w garniaczek - niczym właściciel Dino. ( ͡º ͜ʖ͡º)

I kończąc, za Panem Zandergiem:

Adrian Zandberg (Lewica) odpowiada Szrotowi: - Jeśli nie chce Pan stosować metody in vitro to nikt do tego nie zmusza. Chodzi o to, by osoby, które chciałyby skorzystać z tej metody, a ich nie stać, mogły to zrobić.


Hola, hola, zły człowieku! Jak kogoś nie stać na in vitro - to nie stać go też na dziecko. To olbrzymi koszt w cywilizowanym, zachodnim systemie.
A zresztą - znając wartość kompromisu - możemy zagrać na państwowe in vitro, ale jeżeli już ono jest, to niech zostanie "kredytowane" brakiem poboru 500+ (którego prawie nikt tam nie zaora...) przez - przykładowo - 5, czy 6 lat.
Wilk syty, owca cała. Da się.

A - i już serio kończąc - ktoś tutaj na wykopie wspomniał argument takowy: "takie dziecko w przyszłości wygeneruje więcej korzyści ekonomicznej niż obecny koszt blabla...".
Bzdura. Spójrzmy prawdzie w oczy: jeżeli takie dziecko zostanie w przyszłości urzędnikiem niższego szczebla i tym podobne - to w zasadzie nie będzie generowało żadnej korzyści (oprócz rozgrzewania gospodarki, zbędnego szczerze powiedziawszy) netto.
Ot, mając bullshit job - jesteś jedynie dwutlenkiem węgla, który można uznać za zbędny.

To nie czasy powojenne, żeby się Mises z Keynesem naparzali o odpowiednie rozgrzewanie (lub nie) gospodarki.
Czasy się zmieniają.

Pokój z Wami.

#sejm
#rzeczpospolitanizm i jak zawsze moja ukochana, a znienawidzona przez przeciętnego Wykopka #niepopularnaopinia
  • 14
@zjadlbym_kebaba: No w tym ja. Tylko mówisz o ratowaniu życia nie wiedziałem że brak dziecka je odbiera. Płacąc na obwodnice mam pewność, że powstanie czego nie mogę powiedzieć o mało skutecznym invitro.
@Pepege: No w tym ty XDD W tym też potencjalni rodzice. Ja wiem, że na wykopie panuje przeświadczenie, że tylko wykopki programiści pracują i płacą podatki, a każdy rodzic pobierający choćby 500+ to patologia bezrobotna i alkoholicy, ale zlituj się, jest 5 procentowe bezrobocie, a każdy pracujący płaci składki na NFZ.

I co z tego, że to ratowanie życia? Może ja nie chcę płacić za twoje ratowanie życia? Ale płacę i
Czasem zamknięta furtka taką pozostać powinna. Jest to jedynie moja opinia - można się z nią nie zgodzić.


@patryk_66: Tak tylko dla porządku pytam - czy to samo dotyczy chorób czy tylko sfery płodności? :)