Wpis z mikrobloga

@DailyPunch: ja się dzisiaj serio popłakałam ze śmiechu. Najgorsze jest to, że zaczęłam czytać to na lotnisku jak miałam przesiadkę i nie mogłam się opanować, czym bardziej starałam się powstrzymać śmiech tym gorzej mi to wychodziło. Do samolotu wysiadałam serio z zapłakanymi oczami aż stewardesa pytała czy mi w czym może pomoc.
  • Odpowiedz