Wpis z mikrobloga

@Dahald: No to przynajmniej tyle. Mnie lekko denerwuje, gdy wsiadam do pociągu i pitoli durna muzyka, następnie konduktor w dwóch językach informuje, że ruszyliśmy tym właśnie pociągiem w trasę, że następny przystanek będzie za parę minut, że w wagonie restauracyjnym można obstalować jedzenie, że zjeść można nie w wagonie restauracyjnym, ale wszędzie, uj z pasażerami, którzy nie chcą wąchać zapachów kuchennych, że jeśli się zapali papierosa w kiblu, to pociąg stanie,
@Dahald: A popatrz na to tak, że kiedyś ludzie byli mądrzejsi i nie trzeba było ich informować o tym, do czego służy wagon z jedzeniem. :-) Hymnów też nie grano na okrągło. :-)

Wiem, że moje marudzenie dotyczy specyficznego odcinka, gdzie na krótkim dystansie jest kilka stacji, ale to właśnie wtedy drażni. Potem już jest prawie OK, chyba że pociąg jedzie przez peron Gosiewskiego – na szczęście z tego idiotyzmu PKP