Udało mi się w końcu obejrzeć The Book of Boba Fett
I stwierdzam, że typowy Disney jest typowy. Wywalili sporo kasy na efekty i stworzenie ładnego świata, ale zapomnieli opłacić scenarzystów.
Pierwszy odcinek fajnie zapowiadał serial, ale im dalej, tym gorzej
Postacie nijakie i jednowymiarowe, Boba tutaj jest osobą, którą wszyscy pomiatają.
Poza tym niby serial o Bobie, ale 2/7 w ogóle nie mają nic z nim wspólnego i wymusza na osobach oglądających znajomość Mandaloriana.
I stwierdzam, że typowy Disney jest typowy. Wywalili sporo kasy na efekty i stworzenie ładnego świata, ale zapomnieli opłacić scenarzystów.
Pierwszy odcinek fajnie zapowiadał serial, ale im dalej, tym gorzej
Postacie nijakie i jednowymiarowe, Boba tutaj jest osobą, którą wszyscy pomiatają.
Poza tym niby serial o Bobie, ale 2/7 w ogóle nie mają nic z nim wspólnego i wymusza na osobach oglądających znajomość Mandaloriana.

















Bo to spin-off Mandaloriana i de facto sezon 2,5. Niestety nie reklamowali tego w ten sposób, stąd