Ostatnio miałem okazję postawić laczywko podczas nocy z tramwajami we Wrocławiu. Do jednego zmieściłem się nawet cały choć łatwo nie było, bo frekwencja była tak duża jakby za darmo coś rozdawali. Bo w sumie tak było. Przejażdżka starym tramwajem po zmroku ma w sobie taką magię, że jakby Harry Potter przyjechał to on też byłby tym zaczarowany. Hogwartu nie było na trasie, ale mogłem zobaczyć inne miejsca. W którymś kiedyś spałem, gdzieś
W drogę powrotną do Warszawy dwa Pendolina zostały ze sobą sprzęglone, a cały skład mierzył wtedy prawie 400 metrów. Dlatego do zdjęcia wybrałem Przełęcz Sieniawską, gdzie linia kolejowa jest poprowadzona krętymi łukami. Niestety chmury zasłoniły widok na Tatry, więc kadr trzeba było improwizować. Drugą przeszkodzą okazał się wiatr, który był za silny, by gonić pociąg jadący z prędkością 60 km/h. Wiedząc, że przegram ten wyścig zacząłem odlatywać dronem i udało mi się
Jesienne Zakopane do którego wczoraj przedpremierowo dotarło Pendolino, a ja zaraz za nim. Pogoda nie była łaskawa dla droniarzy i promienie słońca przeplatały się z opadami gradu i deszczu. Sprzęt na szczęście nie zawiódł, choć został wystawiony najcięższym próbom. Ja też wytrzymałem przejechane łącznie 1117 kilometrów.
Po odwiedzeniu wielu miast zabieram Was teraz do stolicy Słowacji. Prawie półmilionowa #bratyslawa jest idealnym kierunkiem na jednodniowy citybreak, lub przystanek w drodze do Wiednia, czy Budapesztu. Na zdjęciu tramwaje, które zatrzymały się na ulicy Kapucínska nad którą góruje widok na Zamek Bratysławski.
Musiałem ująć to zdjęcie, bo jest tak świetne w emocjach. Zderzenie młodego człowieka z pojazdami, które dla jego rówieśników są tak samo abstrakcyjne co statki kosmiczne. W ogóle to ciekawe, jak one patrzą na takiego Ikarusa. Ja kolejny raz sobie odhaczam, że nawet robiąc zdjęcia autobusów warto spojrzeć szerzej. A pomysły czasem dosłownie wchodzą w kadr.
Krańcówka to określenie używane w Łodzi na miejsce końcowe i początkowe dla linii komunikacyjnych. W całym mieście znajduje się kilkadziesiąt krańcówek z których subiektywnie wybrałem 9. Kierowałem się głównie prezentacją danego miejsca i tym, żeby nie powielało się z wcześniejszymi zdjęciami.
Mam nadzieję, że ten podniebny spacer po osiedlach przybliży Wam temat komunikacji miejskiej w Łodzi. Pokaże Wam miejsca, które już znacie sami z bycia pasażerami, ale również te, które zobaczycie pierwszy raz.
Dzisiaj nietypowo, bo w formie zaproszenia. Jeśli nie macie planów na spędzenie ostatniego weekendu wakacji to zapraszam do Miasta Łodzi na ostatnie 2 dni kursowania linii turystycznych. Ja oczywiście zapraszam bardziej na ofertę sektora autobusowego. Ale jeśli z jakiś powodów Wasze serce bije bliżej tramwajów to takowe również jeżdżą.
Jak jesteście zainteresowani, lub macie jakieś pytania to chętnie Wam pomogę, odpowiem.
"Reprezent reprezentuj Bałuty"... Kościół pw. Wniebowzięcia NMP przy Placu Kościelnym z którym chciałem zdjęcie już od jakiegoś czasu. Piękny budynek, a najpiękniejszy chyba w świetle zachodzącego słońca. Obrabiając zdjęcie, a przy okazji słuchając utworu z którego pochodzi cytowany fragment zacząłem się zastanawiać, że w jakimś stopniu ja też jestem z Bałut, bo tam się urodziłem. Chociaż z szacunku do ludzi, którzy żyją tam dziesięciolecia nie czuję się w ogóle "Bałuciorzem".
Miejsce po środku niczego. Do najbliższego gospodarstwa było dobrych kilkadziesiąt minut. Droga przez las, która też nie wyglądała na uczęszczaną. Zero żywej duszy. Teraz tak sobie o tym myśląc brzmi trochę creepy.
Tramwajem w góry? Czemu nie! Wiem, że się powtarzam, ale świat tu wygląda, jak wygenerowany przez AI. Niespotykane na codzień kontrasty przez które ciężko się przyzwyczaić, że to faktycznie realistyczne. Nie wiem ile metrów wysokości ma ta konstrukcja, ale stojąc pod nią to jest moloch. Od ostatniego zdjęcia, które znalazłem w internecie okolica zarosła i drzewa i krzaki uniemożliwiają zdjęcie bardziej od boku. Z tego miejsca zostaje już tylko fotografować tramwaj frontalnie.
Mówili o uważaniu w lesie na dziki, a nie było nic o tramwajach, eh. W lesie łatwo się pogubić, zabłądzić i chodzić w kółko. My natomiast z niego już wychodzimy. Ten post jest ostatnim z tej części w której uwagę skupiłem na linii 6. Oczywiście to nie wszystkie zdjęcia, które zrobiłem, ale większość jest tak podobna do siebie, że nie ma co zamęczać. Teraz chwila stopu, bo nie będę tu rolek z
Piękne leśno-górskie widoki między którymi tramwaj wygląda, jak z innej bajki. Ale dzięki temu mam szansę oglądać takie miejsca. Moje chyba ulubione zdjęcie z tej serii. Wiem, że nawet najlepsze nie odda tego, bo nie usiądziecie na skale obok. Nie posłuchacie ciszy, nie zaczekacie na ten moment. To może jedna zatrzymana chwila Was zauroczy i oderwiecie się dla niej od rzeczywistości.
Zaobserwuj taga jeśli chcesz być na bieżąco -> #sopelek
Szumi las, śpiewają ptaki i nawet tramwaj nie jest za głośny. Przejedzie raz na godzinę, a później znowu spokój. Tory prowadzą wśród drzew, ułożone w liczne serpentyny, by pokonanie różnicy w wysokościach było możliwe. Ci co postawią na aktywny wypoczynek inny niż bieganie za tramwajem też nie będą się nudzić. W środku lasu ukryty jest piękny cmentarz wojskowy. Chodząc między drzewami znajdziemy się na polanie z której rozprzestrzenia się panorama na cały
W końcu dotarłem do Innsbrucku, miasta położonego w Austrii, który wśród miłośników komunikacji słynie z dwóch linii podmiejskich. Możliwe, że z najpiękniejszymi trasami w całej Europie. Obrazki, które zobaczycie odbiegną od Waszych codziennych wyobrażeń o tramwajach. W otoczeniu lasów, skał i wysokich pasm górskich dużo naturalniej wyglądają pociągi. Tramwaj czasami wygląda tu jak wklejony przez AI. Dlatego musicie uwierzyć, że to nie żart. Zdjęć trochę podczas tego wyjazdu zrobiłem i stopniowo z