- Samuel, Esteban refujcie fokat, Leonardo, Diego luzujcie żagle, Miguel ster prawo na burt, równaj z fala, Jose rozdaj liny i przywiąż do masztów, reszta pomagać.
- Się wie pani kapitan
Wszyscy przeżyli, a nawet parę ryb wpadło na pokład.
Niestety siedem lat później ojciec umarł zostawiając Isabell samą, a kobieta w tym biznesie nie jest mile widziana. Zmuszona do ucieczki do nowego świata poznała Mary Cromwell i dołączyła do jej załogi jako nawigator. Tak narodziła się Isabell „Vixen” Thorne, a czemu Vixen? Cóż to jest opowieść na kolejną noc, no kamraci, wstawać, okręt sam się nie umyje.















- Fredo, a Ty to miałeś jakąś rodzinę? - Zapytał niepewnie jeden z karłów. Rodzina była drażliwym tematem, ale Fredo wyglądał dziś na wyjątkowo zrelaksowanego. Jak chodzi o ścisłość to od dwóch godzin leżał uśmiechnięty na pokładzie, ale właśnie zaczynał odzyskiwać przytomność.
- No pewnie co miałem nie mieć. Normalnie ojca, matkę, 2 braci i siostrę. Pływaliśmy i łowiliśmy ryby. Dobry spokojny czas.
- Aaa... rybacy? To jak trafiłeś na piracką krypę?
- Płynęliśmy przez wyjątkowo ciepłą wodę. Nagle patrze - ogromna ryba, i taka od razu gotowa do zjedzenia - no to ją haps! A ona się siłuje i siłuje, co ją próbuje wyciągnąć to ona mocniej, w końcu straciłem siły. Chcę ją puścić ale nie mogę - to ona mnie ciągnie dziadówa jedna!