Noż... ile można?!

Ja rozumiem - kanonizacja, jakieś wyniesienie ważnego trupa pod niebiosa, awans społeczny w krainie martwych papieży, impreza u watykańskich zombie, ale czy trzeba o tym #!$%@?ć dzień, noc i od bladego świtu?!

Teraz to nawet boję się lodówkę otworzyć, żeby nie dostać w ryj encykliką, albo jakaś tępa #!$%@? z TVP czy innego posranego TVNu nie wyskoczyła z mikrofonem i radosnym pytaniem na mordzie: "Jak wspominasz papieża?".

Może od