Szukam pewnej sceny z filmu o jakimś napadzie na bank/kasyno, nie pamiętam...
Polegała ona na rewelacyjnym montażu - na ekranie było kilka różnych scen, tak jak np. w ,,24 godziny". Cały fenomenalny motyw polegał na tym, że te sceny po kolei łączyły się - ujęcia z różnych kamer łączyły się w jedno, tak że liczba tych kwadracików na ekranie zmniejszała się tak, by w końcu powrócić do jednego, normalnego. To był jakiś
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nie wiem czy skojarzycie, jest taki stary, ruski film o czasach powojennnych. Pewna rodzina (?) przygarnęła małego chłopca - sierotę. Starszy Rusek gdzieś go tam znalazł i gdy podwoził go ciężarówką serce mu ścisnęło z żalu na niedolę dziecka, więc powiedział mu, że to on jest jego ojcem, którego malec od dawna szuka.

Pamiętam do dziś jak za dzieciaka ryczałem przy tej scenie.

W pamięci utkwiła mi też scena, gdy przywieziono małego gdzieś tam
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach