@cor1sto: Problem jest inny. Jak Lilka się wybiła na swojej niewinności, zalotności i uwodzicielskim image, to w Internecie jeszcze nikt nie słyszał o Instagramie czy Tinderze. Teraz młode siksy co chwile świecą tyłkiem totalnie bez hamulców i wrażliwości. Lily działała na zmysły bardziej podświadomie, a kręcenie tyłkiem w J'en ai marre to maksimum co mogliśmy uzyskać, a i to cholernie dobrze zadziałało. Wtedy taka wannabe lolita była Lolitą, a teraz
  • Odpowiedz
@ukasz92: Dlatego tez to się drugi raz nie uda. Lolita była jedna, a kolejnej nie będzie bo teraz są inne czasy. Julia może się obroni muzycznie, ale takich jak ona niewinnych blondyneczek było po Lily już setki jeśli nie tysiące. To już nie ma prawa zadziałać z taką mocą :)
  • Odpowiedz
@JesusOfSuburbia: Moim zdaniem tatuaże jak najbardziej pasują do wizerunku wyzwolonej osoby, którą, jak piszesz jest Mylène. Dlatego dziwiłem się, że nie jest wytatuowana jak Alizée (która z kolei nie wydaje się taka wyzwolona - paradoks).

Z tego co czytam, to rzeczywiście wokół Mylène utworzył się swoisty kult. W końcu mało który artysta ma wypełniony cały stadion w 2 godziny od rozpoczęcia sprzedaży biletów. Trochę przerażające :D

Ja się cieszę, że
  • Odpowiedz