Z jednej strony masz drużynę która: - Czeka sobie elegancko na rywala w 1/8 lidze konferencji - Czeka sobie elegancko na 1/4 w Pucharze Polski (a raczej już na 1/2 bo Avia Świdnik to potęga nie jest). - Ma punkt straty do lidera w lidze (no może 3 punkty straty jeśli Jagiellonia wygra zaległy mecz).
Osoba ambitna widzi w tym możliwość zdobycia potrójnej korony, osoba mega ambitna widzi w tym możliwość pierwszej w historii polskiej piłki
Pipszun to takie zadufane w sobie dzbanisko, że szkoda gadać. Zamiast siedzieć sobie elegancko w Rakowie, pykać dalej z lidze konferencji z szansami na awanse do kolejnych rund, jednocześnie w lidze bijąc się o mistrzostwo polski i troszkę łatwiejszą ścieżkę eliminacje do LM, to uparcie chce iść do spadkowicza, gdzie jest duża szansa, że pudel go zje, strawi i wysra w przeciągu kilku miesięcy.
Przy okazji meczu z Górnikiem, trzykrotnie (tak jak kur niegdyś zapiał), rzuciłem klątwę na ległę, od tego czasu ani razu nie wygrała w Ekstraklasie. Panie Darku, drogie tuzy tego pięknego i WIELKIEGO klubu zapraszam na PW, ustalimy cenę zdjęcia klątwy, a może i jakieś błogosławieństwo rzucimy za dodatkową opłatą i warszawski klub wygra mistrzostwo, 11 punktów to nie aż tak duża strata, szczególnie w tym sezonie.
pierwszy sukces Papszuna, niestety nie do gabloty