Nic, podkreślam, nic mnie tak nie smuci. Nawet wszechobecny socjalizm i postępy marksizmu kulturowego. Jak to że ta Pani wydała w roku pańskim 2015 pierwszą, przegenialną płytę, na której każdy utwór powala, po czym ewaporowała.
Ale może nie powinienem narzekać, przynajmniej mamy Lil Takiego, Lil Śmakiego, dziesięciu innych Lilów, Lil Masti i Linkimaster... zaraz, to nie to.
Dziś jakimś cudem dotarłem do swojej playlisty najpopularniejszych kawałków w 2017 roku xD. Okazało się, że najczęściej słuchałem tego kawałka. Dziś już wgl nie pamiętałem o istnieniu tej pani. A to była dobra płyta. Swietnie wchodziła wiosną i deszczowym latem. Mogłaby coś nowego machnąć.
Kto by pomyślał, że w tłumie eurokiczu i dożynkowej tandety w estetyce wczesnego Scootera i O-Zone odkryję takie przecudowne, relaksujące, estetyczne i wyrafinowane cudo. Bezapelacyjnie, odkrycie roku, ta melancholijna para będzie wielka. Ta aranżacja, leniwy flow, autentyczny smutek, refleksyjność, slowtempowy teledysk - tak bardzo to. Polecam resztę dyskografii!