Mirki, kto chce mieć w domu taki fajowy rajasthański patchwork ze słoniem?

Kupiłam go w Indiach i sprzedaję, żeby tę kasę przesłać gościowi na zdjęciu - to Kheta, nasz camel man z safari na wielbłądach, który jest bardzo porządnym, uczciwym człowiekiem z dużą rodziną i nie może za bardzo finansowo związać końca z końcem. Pomogłam mu trochę, wybierając jego usługi, a nie jedną z firm organizujących wielbłądzie safari, ale mogę pomóc też
easnadh - Mirki, kto chce mieć w domu taki fajowy rajasthański patchwork ze słoniem? ...

źródło: comment_ViNFTRM0qsERa96TsRfDaEcsC4siqiO4.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@today: Mam jego nr konta bankowego i zamierzam przelać mu pieniądze z kantoru Alior Banku (chwalą się darmowymi przelewami na cały świat). Najpierw przeleję mu jakąś małą kwotę, zadzwonię po kilku dniach, żeby sprawdził, czy doszło. Jeśli doszło, to w ten sam sposób przeleję mu resztę. Jeśli nie, to będę kombinować.
  • Odpowiedz
Ło Jezu. Obejrzałem "KICK", tą indyjską produkcję, gdzie przez ok. 50% akcja dzieje się w Warszawie. Niestety napis o Tusku zamalowali eksperci od efektów :( A film cóż dla europejskiego widza może być ciężkostrawny, mamy: trochę głupkowatej komedii, klasycznego efekciarstwa filmów akcji, kryminału ale i kilka tanecznych teledysków i piosenek, romansu, ładną aktorkę, pościgi, wybuchy, a na koniec jakiegos dramatu o sluzbie zdrowia :) jak dla mnie trochę za dużo tego było,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach