Wychodzę z domu 5:10. Jest ciemno. Gdzieniegdzie lampa uliczna oświetla drogę. Idę spokojnie na przystanek. Ranne ptaki już ćwierkają, miło posłuchać. Nagle zza drzew wyłania się jakiś typ i posuwa się w moją stronę. Serce podskakuje mi do gardła, jakbym ujrzała ducha. Idę twardo dalej. Myśli krążą czy zawrócić czy próbować ominąć czy iść na około z ryzykiem spóźnienia się na autobus. A jeśli to jakiś nożownik? Typ zatrzymuje się, znów idzie,
Dzisiaj Rano

- 2
- #



