#cntstory #mikrokoksy #szpital
Słuchajcie, dzisiaj w szpitalu byla afera, ale od poczatku. Napisalem do znajomego, zeby przywiozl mi hantle, bo troszke glikogenu zeszlo mi z miesni. Kolo godz. 10 ziomeczek byl u mnie z hantlami, ktore mi pozyczyl. Pogadalismy troche o zyciu, pozniej zbilismy pione i kolega poszedl do domu. W kazdym razie bylo juz po obchodzie, wiec moglem bez przypalu troszke pocwiczyc. Brakowalo mi troche
Słuchajcie, dzisiaj w szpitalu byla afera, ale od poczatku. Napisalem do znajomego, zeby przywiozl mi hantle, bo troszke glikogenu zeszlo mi z miesni. Kolo godz. 10 ziomeczek byl u mnie z hantlami, ktore mi pozyczyl. Pogadalismy troche o zyciu, pozniej zbilismy pione i kolega poszedl do domu. W kazdym razie bylo juz po obchodzie, wiec moglem bez przypalu troszke pocwiczyc. Brakowalo mi troche




Słuchajcie, dzisiaj wreszcie poczulem sie na tyle dobrze, zebym mogl w koncu zmodyfikowac diete i plan treningowy mojemu podopiecznemu Sebastianowi, ktory wystepuje w amatorskich zawodach SW. W kazdym razie moja czynnosc zostala zakłócona, przez panie, ktore roznosily obiad. Tutaj musze podkreslic, ze do tej pory nawet tego nie ruszalem, bo te wszystkie posilki mialy lipne makrosy. Normalnie zarcie przynosila mi mama. Na szczescie
źródło: comment_qrwUr9qxe7i6669Ii6fpLDJN1Wl95Q7E.jpg
Pobierz