Pierwsza anegdotka dotyczy Krzyśka Gajtkowskiego i pojawiła się w książce Piotra Reissa "Spowiedź piłkarza cz. I". Drugą znalazłem na weszlo.com i jeśli dobrze pamiętam, to była opisana także w ksiące Szamotulskiego. Kto zgadnie kim był piłkarz podbijający ligę szkocką? Uwaga - trudne!

Inne zabawne historie wiążą się z jego partnerką Sonią, która wraz z jego dzieckiem zjawiła się także w Poznaniu. Gajtek zamierzał syna zapisać do przedszkola i o pomoc w tej
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RPG-7: @mecenas_rolski: książkę komuś pożyczyłem kiedyś i nie wróciła, więc też nie jestem wstanie tego potwierdzić. Możliwe, że się mylę, ale mam w głowie scenę w szatni Lecha z nim w roli głównej. Coś miał przeczytać i cała drużyna się połapała, że gość kompletnie z tym sobie nie radzi i zastanawiali się jakim cudem on podpisywał wcześniejsze kontrakty. Ręki sobie za to uciąć nie dam, bo czytałem sporo
  • Odpowiedz
@mecenas_rolski: Straszne #slowpoke ale dopiero teraz przeczytałem. Cholera, stara dobra Piłka Nożna! Co tydzień w drodze do szkoły szedłem do kiosku, potem na każdej ławce mieliśmy dwa egzemplarze ;) Kilka pełnych albo prawie pełnych roczników miałem, szkoda że przy przeprowadzce wszystko poszło w cholerę. Chyba trochę "Plusów" jeszcze gdzieś zostało.
  • Odpowiedz
Dzisiaj anegdotka o tym jak Grzegorz Król wracał do formy w Polonii Warszawa.

Kubicki biegał więc z Królem wokół boiska i kontrolował, aby codziennie Grzesiek wybiegał wystarczającą liczbę kilometrów. A potem urządzał ważenie - raz na tydzień, czy raz na dwa tygodnie.


"Królik" oczywiście w ogóle nie chudł, bo po treningu lubił dobrze zjeść. Ale gdy wszedł na tę wagę po raz pierwszy, zobaczył przed sobą ścianę, do której przyczepiona była listwa.
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Świerczewski dzwoni do Stanowskiego.

Ja pamiętam z nim jedną scenę, po której – mam wrażenie – przestał się na mnie złościć aż tak bardzo. Napisałem coś o nim, dzwoni. Siódma rano. Powiem wam szczerze, że ja o siódmej prędzej się kładę niż wstaję, kompletnie nie moja pora. No ale jak ktoś do mnie dzwoni o siódmej, to musi być coś ważnego.


Piotrek zaczyna tak: - No i po co to napisałeś?


-
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Shady: Może byłoby inaczej, gdyby poszedł do Włoch. W latach 90-tych, gdy był uznawany za duży talent, przyjechali po niego przedstawiciele Milanu z propozycją kupna i natychmiastowego wypożyczenia do Venezii. W tym samym czasie z Legii do Venezii odchodził Zeigbo i gdy "Szamo" dowiedział się o ile mniej będzie zarabiał, to zakończył negocjacje.

@footix: Biję się w pierś. Nie zdobyli pucharu, a dotarli do finału.
  • Odpowiedz
#anegdotypilkarskie

Natknąłem się ostatnio na tą anegdotkę z dawnych lat. Każdy zna legendarnego ZK0,7. Może nie jest to śmieszna anegdotka, ale Zdzisia Kręcine za pomyślunek można szanować.

Pracę w PZPN Kręcina zaczynał od stanowiska zastępcy sekretarza generalnego, ale w 1987 roku... "wznowił" karierę piłkarską. Wykonał wtedy "numer stulecia", sprzedając do Niemiec samego siebie. Chodziło o to, że wówczas uzyskanie zgody na pracę za granicą było niemal niemożliwe dla przeciętnego śmiertelnika.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jeżeli kogoś z Was irytuje Maciej Murawski, to mam dla Was anegdotkę spisaną przez Krzysztofa Stanowskiego, który na łamach Weszło! poświęcił kiedyś "Murasiowi" dużo miejsca. Laurka była niczego sobie. Bohater tej anegdoty uchodzi za wyjątkowo irytującego gadułę.

Kamil Gapiński pracował kiedyś w „Dzienniku”, więc dla jaj – wiedząc co się święci – powiedziałem mu: - Zrób wywiad z Murawskim! Oczywiście sam wywiad był „Dziennikowi” całkowicie zbędny (na co komu wywiad z Murawskim
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anegdotypilkarskie anegdota o E.Wilimowskim, wziąłem z funpage'a Kolorujemy.

"Pewna anegdota głosi, że działacze Warty Poznań postanowili upić zawodnika przed zawodami. Zadanie nie należało do najprostszych – piłkarzowi kolejne „shoty” przychodziły z taką samą łatwością, jak te oddawane na placu gry, stąd też Wielkopolanie musieli wezwać posiłki, gdyż pierwsza zmiana nie podołała zadaniu. Zmiennicy osiągnęli pyrrusowe zwycięstwo Warty Poznań, jednak nie mogli przewidzieć, że znajdujący się na podwójnym gazie Wilimowski... wbił
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Przez kilka dni mnie nie było, ale jak już jestem, to wrzucam. Dzisiaj "Szamo" o Jabłońskim (gdyby ktoś nie zrozumiał drugiej anegdotki, to spieszę z wytłumaczeniem - Jabłoński się jąkał) i Hajto "usadzający" młodego Marcina Wasilewskiego.

Mirek Jabłoński, bardzo poczciwy facet. Miał do mnie wielką słabość, zupełnie nielogiczną, ponieważ mnie pierwszego powinien wyrzucić z każdego zespołu, w którym razem pracowaliśmy. Gdybym mógł cofnąć czas, traktowałbym tego faceta całkiem inaczej. Niestety, młodość ma
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Szokatnica: Ta, albo np. jak Ledwoń miał na oku jakiegoś gościa z przeciwnego zespołu, jeszcze jakieś niesnaski z poprzednich meczów. No to powiedział Szamo, że od razu po pierwszym gwizdku w niego zajebiście mocno wejdzie. Szamo na to, że będzie czerwo, a Ledwoń, że nie, żółta, to początek meczu. I faktycznie dostał żółtą:D
  • Odpowiedz
Dzisiaj tylko dwie, ale warte umieszczenia tutaj. Pierwsza dotyczy środowiska dziennikarzy sportowych, a druga... zresztą sami przeczytacie. W roli głównej oczywiście Grzegorz Szamotulski, który sam tę anegdotkę spisał. Hit.

Lotnisko Okęcie w Warszawie, drużyna Legii wraca z meczu z Sampdorią Genua (2:2). Jeden z młodych dziennikarzy chce porozmawiać z bohaterem meczu, strzelcem dwóch bramek, Wojciechem Kowalczykiem. Nie ma jednak pojęcia jak młokos wygląda. Podchodzi do bardziej doświadczonego pismaka.


- Przepraszam, który to
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@deyna: W szatni piłkarskiej zawsze znajdzie się ktoś, z kogo żartuje się częściej, a nawet brutalniej. Nikt na talencie Mosóra się nie poznał, poza nim samym oczywiście, dlatego padał ofiarą takich żartów. Poniżej jeszcze jedna anegdotka. Pojadę z pamięci, nie pamiętam gdzie ją przeczytałem.

Legia świętowała awans do Ligi Mistrzów, albo zdobycie mistrzostwa Polski. Nieważne. Piją wszyscy poza Piotrkiem Mosórem, który był wyraźnie w-------y, że od jakiegoś czasu nie podnosi
  • Odpowiedz
Dzisiaj będzie o Januszu Wójciku.

Warszawska AWF, zajęcia szkoły trenerów. Janusz Wójcik prowadzi wykład. Temat: mikrocykl na przykładzie letnich przygotowań Anorthosisu Famagusta. "Wujo" przemawia do skupionych słuchaczy. Nagle ktoś mu przerywa.


- Eeee, to nie można tego zrobić na czuja? - pyta siedzący w pierwszej ławce Franciszek Smuda.


Wójcik
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Dawidinho8: Bo to drzewo na słabej glebie jest :p. Tu potrzebna jest nie tylko zmiana myślenia u działaczy, trenerów, a w następnej kolejności pilkarzy (szkolenie młodzieży, od małego pełen profesjonalizm) ale całego społeczeństwa. Jeszcze wiele wody w rzece przepłynie by te najlepsze minerały trafiły rozeszły się po glebie w której to drzewo rośnie.
  • Odpowiedz