Na dzisiejsze letnie, trochę leniwe popołudnie wybrałem kompozycję pt. Blue Jubilee. Jeśli lubicie, jak ja, brzmienie fletu w jazzie, szczególnie w wykonaniu Jamesa Moody'ego - to powinno się wam spodobać. Dla porządku dodam, że utwór pochodzi z płyty Hey! It's James Moody. Mamy rok 1959.
@cheeseandonion: O, tak. Dobrze się tego słucha, przy czym właściwie o każdej porze doby. Rok 1978, tutaj mamy Moody'ego w stylu funki; w moim przypadku ta muzyka świetnie sprawdza się w tle, gdy czymś się zajmujesz, ale jednocześnie nie chcesz ciszy. Nawiasem, na okładce na pierwszy rzut oka muzyk wygląda, jakby miał aureolę, niczym jakiś święty ( ͡°͜ʖ͡°
Tradycyjnie, w lipcu, przypominam utwór "July Morning" grupy Uriaha Heep. Jest to trzecia kompozycja z albumu Look at Yourself z 1971 roku. Ostatnie cztery minuty to niezapomniana, pełna dramaturgii solówka organowa. Lipcowy poranek niezawodnie przywołuje u mnie wspomnienie popkulturowego zjawiska, jakim był ruch hippisowski (dzieci-kwiaty itd.), utwór jest niczym echo tamtych czasów, dlatego raz w roku przypominam sobie o tej piosence.
(...) Szukałem miłości w najdziwniejszych miejscach. Nie było kamienia, którego bym nie poruszył.
1967
If you're sure that my love is the one you've found true
Then I'll build my lifetime all around you