Wczoraj pojechaliśmy "keszowozem" po skrytkę, której w lipcu szukaliśmy ponad 40 minut. Chodzi dokładnie o GC2AXBK Nie dała nam spokoju. Po przyjechaniu na miejsce mieliśmy trochę zawężony teren poszukiwań, dzięki małej podpowiedzi "nie trzeba wchodzić do lasu", a pierwszy razem właśnie tam nas kordy poprowadziły. I fakt, kordy są dobre! Ale maskowanie - rewelacja. Choć z drugiej strony, sam kesz, jakby pozbawiony jest maskowania. I właśnie to było najciekawsze.
Do tego prawie