Na LinkedInie dostałam prośbę o dołączenie do kontaktów, zatytułowaną „Dear Sir”, pełną wzniosłych słów, jakim to zaszczytem by nie było gdybym zechciał(a) przyjąć głównego zainteresowanego do swego grona. Zwróciłam kolesiowi uwagę, że technicznie rzecz ujmując żaden ze mnie Sir, zasugerowałam też personalizowane wiadomości. Facet się speszył, gorąco przepraszał, że autokorekta, że pisywał częściej do mężczyzn i dlatego tak itp. Sprawę olałam. Po około 2-3 tyg. dostałam nową prośbę. Ten sam koleś i
źródło: comment_vr2MM16WO3mEJbwn7SJWsfFVlaGXTvAQ.jpg
Pobierz