Kiedyś pociąg, którym jechał wykładowca KUL-u, ksiądz Karol Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci, wobec braku egzaminatora rozeszli się. Pozostał tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły – nie chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał się z pożyczonych notatek.
Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła. Ksiądz – student, ucieszony, że nie będzie zdawał sam, zapytał:
– Stary, ty też na egzamin?
– Na egzamin. – Przytaknął ksiądz Wojtyła.
– Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj. – Wyjaśnił student.
– A co, nie znasz Wojtyły? – Zapytał nowoprzybyły.
Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła. Ksiądz – student, ucieszony, że nie będzie zdawał sam, zapytał:
– Stary, ty też na egzamin?
– Na egzamin. – Przytaknął ksiądz Wojtyła.
– Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj. – Wyjaśnił student.
– A co, nie znasz Wojtyły? – Zapytał nowoprzybyły.




Wyssałem całego jej gluta za jednym zamachem, trwało to najwyżej kilka sekund. Przełknąłem jak najszybciej, żeby nie czuć smaku.
Dopiero po chwili zauważyłem, jakie wrażenie mój bohaterski czyn wywarł na otoczeniu. Wszystkie
oczy skierowane były na mnie, a w całym Macu jedynym słyszalnym dźwiękiem były skwierczące w oleju frytki. Wypuściłem z uchwytu dziewczynę, wyprostowałem się i zacząłem mierzyć wzrokiem
wszystkich samców w lokalu. Żaden nie był w stanie wytrzymać mojego spojrzenia dłużej niż jedną sekundę. W końcu mój wzrok padł na menadżera, który obsługiwał frytkownicę. Musiał być wyjątkowo słaby, bo zbladł, chwycił się za brzuch i zwymiotował, na jego nieszczęście prosto do bulgoczącego oleju. Wtedy rozpętało się piekło. Wrzący olej po kontakcie z wodnistymi rzygami menadżera rozprysł się na wszystkie strony, w tym na twarze i wykonane z tajwańskiego elastanu ubrania pracowników McDonalda.
Poparzeni i zaszokowani moją męskością, zaczęli wyć z bólu i przerażenia. Któryś z klientów wyciągnął broń i zaczął strzelać do ochroniarza. Kobiety chowały się pod stoły, a dzieci bezradnie biegały w kółko, szukając swoich rodziców. Nawet lokalne żule przesiadujące na zewnątrz z przerażenia pochowały się po śmietnikach. Chwilę cieszyłem oczy tym widowiskiem, a kiedy w końcu postanowiłem wyjść, aby ostatecznie podkreślić swoją dominację, wyciągnąłem fujarę (w pełnym wzwodzie) i wyprężony skierowałem się do drzwi.