Stoje sobie w kolejce, a przedemną dwie Ukrainki. Mówią coś po ukraińsku (lub rosyjsku, nie umiem jeszcze ich rozróżnić). Niezbyt rozumiem o czym i staram się nie słuchać. Patrze co kupiły, a tam ziemniaki, pierś z kurczaka i pierczarki. No nic, stoję w tej kolejce, pani już je kasuje, a ja wykładam swoje towary. Przychodzi do zapłacenie, to pierwsza Ukrainka (taka koło 40, normalna kobieta, ale za to ubrana schludnie). Uśmiechnęła się
Hej Mireczki czy bylibyście zainteresowani jak naprawdę wygląda wojna na Ukrainie z perspektywy zwykłego Ukraińca? Jak wiemy w TV i mediach dowiadujemy się tylko o tych najgłośniejszych przypadkach, które oczywiście są prawdą ale przejaskrawiają trochę sytuację tego co dzieje się w zwykłym ukraińskim mieście. Moją żoną jest Ukrainka, która od 10 lat mieszka w Polsce, jej rodzina pochodzi z Dnipra, Żytomierza, Hostomela, studiowała w Irpieniu i ma tam wielu znajomych. Jest wiele
Taka tam sonda uliczna w Rosji... I dowód, jak kremlowska propaganda działa w praktyce. "Zwykli Rosjanie" Ukraińców już nawet nie nazywają ludźmi. Ich zdaniem to "chochoły" do wyrwania.
Dwóch geeków z korporacyjnego IT plus ich niemająca pojęcia o komputerach szefowa równa się komediowy standard? Nie, jeśli do mieszanki dodamy brytyjski humor i wyjdzie nam "The IT Crowd".
Po pierwsze są grupy zawodowe, które takiej zapomogi potrzebują bardziej. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, którzy po kilkanaście godzin na dobę tyrają ratując ludzkie życia za psi grosz.